Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2019

Ofiarologia (2017)


OFIAROLOGIA (2017)
autor: Tomasz Czarny, Karolina Kaczkowska

Horror ekstremalny to jeden z moich ulubionych gatunków jeśli chodzi o powieści grozy. Historie snute w mocnych klimatach gore czy innych zwyrodnień zawsze powoduje u mnie wypieki na twarzy i chętnie sięgam po takie pozycje. Gdy w moje ręce trafił zbiór opowiadań "Ofiarologia", którego autorami są Tomasz Czarny oraz Karolina Kaczkowska, czyli jakby nie patrzeć dwie kultowe persony z tego gatunku, to nie mogłem przejść obok tej książki obojętnie.

Na tomik składa się osiemnaście opowiadań. Już same tytuły mówią nam z czym będziemy mieli tu do czynienia. "Worek na spermę" czy "Chłopiec z kutasim łbem" napewno u niezaprawionego czytelnika spowoduje zawroty głowy, a to dopiero przesmak. "Milf" opowiada o podglądaczu, który kuszony ciałem dojrzałej kobiety daje się porwać w wir romansu, a ostatecznie ginie rodząc dziecko, czy "Wielka miłość", gdzie chłopak za spełnienie marzeń seksualnych musi wypić koktajl ze swoich płynów ustrojowych. Takich wariactw jest tu zdecydowanie więcej, więc jeśli nie tolerujecie zwyrodniałych tematów i wulgarnego języka to nie znajdziecie tu nic dla siebie. Ja jako fanatyck produkcji filmowych takich jak "Srpski Film" czy trylogii "August Underground" tutaj czułem się jak w raju. Jeszcze nigdy nie było mi dane przeczytać takich okrucieństw zaserwowanych przez polskich autorów. 

Oczywiście trafiły się tu również słabsze opowiadania, takie jak "Dom gry" gdzie dziewczyna trafia po zabiciu siostry do tytułowego domu, który może się kojarzyć z horror housem czy innym escape roomem. Nie chodzi o to, że samo w sobie jest złe, lecz nie trzyma poziomu takiej ekstremy jaka zaserwowana jest w większości opowiadań. 

"Ofiarologia" to bardzo solidny, mimo iż stosunkowo cienki, zbiór opowiadań dla prawdziwych fanatyków ekstremalnych treści. Ci co szukają powieści o nawiedzonych domach, egzorcyzmach czy innych tego typu rzeczach już na starcie powinni sobie odpuścić. Jest to rzecz tylko dla ludzi o mocnych nerwach i tych, którzy pasjonują się najbardziej okrutnymi i ohydnymi tematami. Dla mnie mistrzostwo!

OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:

niedziela, 7 kwietnia 2019

W domu Dave'a (2019)


W DOMU DAVE'A (2019)
autor: Katarzyna Jakubowska

Uwielbiam debiutantów na scenie horrorowej. Zawsze można u nich doświadczyć szalonych pomysłów, nieszablonowej konwencji powieści i czuć pasję, gdyż jest to ich pierwsze dzieło. Książka o której dziś będzie mowa to właśnie debiut Katarzyny Jakubowskiej o tytule "W domu Dave'a", gdzie premiera miała miejsce w 2019 roku.

Fabularnie jest dosyć przewidywalnie. Młoda podróżniczka, Tracy Johnson, wybiera się na letni festiwal w pewnym mieście. Gdy już niedaleko miejsca docelowego łapie stopa i wsiada do samochodu nieznajomego. Nie wie jeszcze, że trafi teraz do cuchnącej piwnicy i wraz z innymi ludźmi będzie torturowana w niej przez tytułowgo Dave'a. Dave jako pan domu ma swoje zasady i niepodporządkowanie się im grozi karami, a te są bardzo wyszukane i brutalne. Jak widzicie, główny wątek jest oklepany strasznie, bo tego typu historii w gatunku horroru przewinęło się dziesiątki. Nie jest to najmocniejsza strona ksiązki, bo tutaj laury powinien zgarnąć styl pisania powieści.

Książka jest napisana lekkim językiem, bez żadnego fachowego żargonu i bez zbytecznej analizy postaci. Akcja brnie do przodu bardzo szybko i zwinnie, a całość podsycają sceny gore, których tutaj jest mnogość. Przez to, że powieść wydaje się pisana przez fana dla fanów to pochłonąłem ją w jeden dzień. Historia mimo iż oklepana wciągała jak diabli a opisy niektórych scen przyprawiały o dreszcze. Mamy tu wszystko co najlepsze w krwawych horrorach - od ćwiartowania ciał, pożeranie przez dzikie zwierzęta, walkę o przetrwanie i knucie planu ucieczki. Jak dla mnie bomba.

Katarzyna Jakubowska nie stworzyła może dzieła przełomowego, ale jest to kawał solidnego horroru, który powinien przypaść do gustu fanom powieści wydawanych kilkanaście lat temu przez legendarny już Phantom Press. Krótka, dosadna i mało wyszukana opowieść genialnie się sprawdza na ponury wieczór. Polecam fanom niezłego gore i tym, którzy szukają wartkiej akcji, a nie rozwlekania jej na ponad pięćset stron.

OCENA
8/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu NovaeRes:

niedziela, 17 marca 2019

Protektor (2019)


PROTEKTOR (2019)
autor: Jola Czemiel

"Protektor" to debiutancka powieść Joli Czemiel. Z racji tego, że zawsze chętnie sprawdzam jak sobie polscy autorzy radzą na poletku z gatunku horror czy thriller to oczywiście obojętnie przejść obok tej powieści nie mogłem. Okładka w sumie może niezbyt przykuwa oko, ale jak mówi legendarne przysłowie - nie oceniajmy książkę po okładce.

Powieść rozpoczyna się od przedstawienia głównej postaci jaką jest Benedict Rutherford, który znudzony i zmęczony pracą jako najemnik otwiera w Londynie biuro detektywistyczne. Już jego pierwsze zadanie wydaje się z pozoru banalne, gdyż ma odnaleźć jakiś notes i kilka starych skrzyń, w których znajdują się mumie sprzed kilku tysięcy lat. Niestety, niby nic nie znacząca misja okazuje się jego najtrudniejszym zleceniem w życiu. Zostaje wplątany w międzynarodową aferę nad którą czuwa tytułowy Protektor - osoba na tyle potężna, że może zagrozić całemu światu.

Fabularnie książka prezentuje się całkiem nieźle. Mamy tu motyw detektywów, stary zaginiony skarb plus osoba tytułowego protektora, która dodaje do powieści elementy cyberpunku. Pomysł bardzo oryginalny, lecz niestety niezbyt dobrze zrealizowany. Akcja przebiega bardzo szybko, autorka przebiera między trzema grupkami postaci w tempie tak zatrważającym, że w pewnym momencie można się pogubić co, gdzie i z kim się dzieje. Generalnie wyczuwane jest tu dużo momentów, które scalają wątki, bo te muszą się jakoś łączyć a nie ma w nich sensownego wyjaśnienia.

Z racji tego, że jest to debiut wiele rzeczy można autorce przebaczyć. Na pochwałę zasługuje sam pomysł na fabułę, bo czuć w nim oryginalność. Językowo jest świetnie, książkę czyta się dobrze i nie ma tu zbyt wyszukanego czy fachowego języka co czyni powieść łatwo przysfajalną. Gdyby realizacja pomysłu była bardziej przemyślana, wątki bardziej spójne i akcja by nie przeskakiwała co rozdział w inne miejsce, by można było porządnie wczuć się w atmosferę to mielibyśmy wyśmienitą powieść. Niestety, w tym przypadku jest po prostu nieźle, ale będę oczekiwał kolejnych powieści autorki, gdyż jest w Protektorze jakaś aura, która do siebie przyciąga.

OCENA
6/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu NovaeRes:


środa, 22 października 2014

Infekcja (2013)


INFEKCJA (2013)
autor: Andrzej Wardziak

Polski horror w klimacie zombie... Kiedyś wydawałoby mi się to zabawne. Ba, jak jeszcze dowiedziałem się z pierwszych stron, że akcja się toczy w położonej niedaleko mnie Warszawie to w ogóle myślałem, że kaplica i nic z tego nie wyjdzie. Na całe szczęście grubo się myliłem, gdyż autorowi udało się osiągnąć unikatowy klimat. Ale po kolei.

Akcja, jak pisałem powyżej toczy się w stolicy. Podczas klasycznego lipcowego dnia, ludzie zajmują się swoim codziennym życiem, lecz do czasu gdy nie rozbija się ciężarówka z toksyczną substancją, która niefortunnie wycieka. Po pewnym czasie na ulicy zaczynają pojawiać się osoby o dziwnym zachowaniu, które (jak łatwo się domyśleć) są zombie. I tak oto klarują się główne postacie, czyli weteran wojenny i młody chłopaczek zamknięci w metrze, młoda dziewczyna, która poszukuje swojego chłopaka, czy policjant z dziewczyną, którzy ratują swoje życie. 

Czego chcieć więcej przy horrorze o tematyce żywych trupów? Jak dla mnie nic tu nie brakuje. Jest dobra akcja, dużo dynamiki, krew i trupy. Mamy naiwną i prostą fabułę, lecz w tego typu produkcjach to się sprawdza najlepiej. Do tego autor jest osobą "na czasie" i jest tu dużo odniesień do popularnych zespołów takich jak Slipknot czy Limp Bizkit, a także do trendów Facebooka. Jak dla mnie bomba, bo lubię świeże podejście do tematu.

Czy jest to powieść wybitna? Na pewno nie. Autor nie wymaga od czytelnika myślenia, jakiejś głębokiej analizy czy przemyśleń. Infekcja urzeka swoją prostotą, oddaniu hołdu klasykom i tym, że nie jest przekombinowana, przez co chłonie się ją bez problemu.

OCENA
8/10

czwartek, 10 lipca 2014

Sanato (2014)


SANATO (2014)
autor: Marcin Szczygielski

To dopiero coś. Rzadko intrygują mnie powieści rodzimych autorów. Zawsze jest w nich trochę mocnego tematu, potem sporo szmiry i w najlepszym wypadku książeczka robi się co najwyżej bardzo dobra, ale to bardzo rzadko. Tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie. Już sama okładka robi dobry klimacik, a jeszcze do tego opowieść jest na faktach - już na wstępie byłem kupiony.

W roku 1931 w sanatorium przebywa gro ludzi chorych na gruźlicę. Ludzie są zdesperowani i powoli wszyscy zaczynają umierać. Sanato ma odwiedzić lekarz z Niemiec, wraz ze swoją kobietą, która wyzdrowiała dzięki rewolucyjnej metodzie leczenia - wstrzykiwaniu złota do organizmu. Do eksperymentu zostaje wybrane osiem osób. Leczenie początkowo przebiega pomyślnie, lecz z czasem zaczynają się dziać niespodziewane efekty uboczne, które nie wpływają dobrze na pacjentów...

Opowieść na faktach - jak już wspominałem wcześniej, tym można mnie kupić na wstępie. Styl pisania autora też należy do przyjemnych, bo powieść wciąga strasznie od pierwszej strony, lecz wolno się rozkręca. Trzeba przeczytać około połowy powieści zanim zaczną się dziać "dobre" dla horrormaniaków rzeczy. Klimat robi się ciężki gdy ginie jeden z kucharzy, a pozostali mieszkańcy, którzy biorą udział w tajemniczym leczeniu zaczynają mieć omamy. Podczas czytania nieraz można odczuć dreszcz na ciele, a to przez idealnie wykreowaną atmosferę i elementy suspensu.

Marcin Szczygielski stworzył chyba najbardziej ciekawe dzieło horrorowe w tym roku. Ogromny szacunek. Książka obowiązkowa dla fanów grozy. Ma u mnie ogromnego plusa, bo z dzisiejszych produkcji mało która potrafi mnie tak wkręcić jak Sanato.


OCENA
9/10

poniedziałek, 17 lutego 2014

Cena ciała (2013)


CENA CIAŁA (2013)
autor: Marek Weiss

Dziś będzie trochę przewrotnie, czyli mało w klimacie grozy, ale za to sporo o książce, która daje do myślenia. Taką powieścią jest Cena ciała autorstwa Marka Weissa. Z pozoru niepozorna, cieniutka powieść, która kryje za sobą niebanalny przekaz, ale zacznijmy od początku.

Do przeczytania pokusiła mnie fabuła. Jest to opowieść o prostytutce, która zakłada bloga i opowiada historię swojego życia. Od razu warto zaznaczyć, że nie ma tu żadnych pikantnych opowieści, ani szczegółów z łóżkowych przygód bohaterki. Bardziej potraktowane jest tu to, jak czuła się czyniąc te rzeczy. Kobieta przechodzi różne wahania w życiu i sama nie wie, czy dalej chce iść tą drogą życia, aż pewnego razu trafia do klasztoru, lecz niestety nie na długo...

Powieść jest pisana lekkim, niewyszukanym językiem co ułatwia jej odbiór. Interesującym, chociaż ostatnio coraz częściej używanym pomysłem jest spisanie tego jako bloga. Najważniejszym jednak atutem jest fabuła. Historia kobiety, która przechodzi ewolucję w swoim życiu i stara się podnieść z dołka przykuwa czytelnika, a z racji tego, że gruba książka to nie jest pozwala przeczytać całość w jeden wieczór. Książka uczy też tego, że niestety nigdy nie da się uciec od swojej przeszłości.

Mimo iż nie jest to powieść grozy, ani w ogóle z nią związana warto poświęcić jeden wieczór na to, by odejść dalej od brutalnych morderstw, czy potworów, a skupić się nad swoją egzystencją i pomyśleć, czy wszystko co dotychczas zrobiliśmy nie będzie na nas w przyszłości rzutować negatywnie.

OCENA
7/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:


czwartek, 21 listopada 2013

Pyszne ciało (2011)


PYSZNE CIAŁO (2011)
autor: Agnieszka Masłowiecka

Po sięgnięcie po tą książkę skusił mnie na pewno tytuł i opis z tyłu okładki. Jest to zbiorek opowiadań inspirowany aktem kanibalizmu, który odbył się w 2001, gdzie jeden z panów zaanonsował ogłoszenie, że chciałby być przez kogoś zjedzony. Jako fan filmów kanibalistycznych nie mogłem sobie przejść obok obojętnie, także zasiadłem do lektury ze sporymi nadziejami.

Na wstępie warto zaznaczyć, że nie ma tu za dużo grozy. Opowiadania są w różnym stylu jak np. o pisarce, która wywołała skandal w Nomandii, czy o kobiecie, której głos kazał umrzeć lecz ona chciała to powstrzymać. Konkretnie do sytuacji z 2001 roku nawiązuje "Przyjdź do mnie", gdzie nawet występuje Armin Meiwes. Psychodeliczny klimat jest w opowiadaniu "Smok", które jest napisane w bardzo oryginalnym stylu, który może wiele osób zadziwić. Najjaśniejszym punktem zdecydowanie jest opowiadanie tytułowe, gdzie głównym bohaterem jest Rag, który służy Ekscelencji. Autorka przedstawia historię brutalną, przesyconą erotyzmem i ciężkim klimatem, która miażdży w każdym calu. 

To co odróżnia książki Agnieszki Masłowieckiej od innych powieści to zdecydowanie nietuzinkowy styl. Autorka przedstawia wszystko dość surrealistycznie, że czasem wydaje się to być bez sensu jednak po głębszej analizie wszystko jest ułożone na swoim miejscu. Nie jest to lekka książka do czytania przed snem i trzeba się na prawdę skupić. Kolejnym plusem jest różnorodność. Nie ma tu opowiadań na tak zwane "jedno kopyto". Każde się różni od siebie i stylem, i sposobem narracji, i poruszaną tematyką, chociaż wszystko kręci się wokół żądz ludzkich. 

Jak na debiutancką powieść wyszło wszystko Agnieszce Masłowieckiej całkiem sensownie, chociaż brakuje tu trochę opowiadań, po których musiałbym zbierać szczękę z podłogi. Lecz jeżeli ktoś poszukuje czegoś oryginalnego, napisanego w okolicach tematyki grozy to Pyszne ciało powinno mu przypaść do gustu.

OCENA
7/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:


wtorek, 12 listopada 2013

Szkarłatny blask (2013)


SZKARŁATNY BLASK (2013)
autor: Łukasz Henel

Druga już powieść grozy tego autora, który z wykształcenia jest filozofem i informatykiem. Rzadko się spotykam z dobrymi książkami polskich pisarzy, a tu jeszcze do tego mamy tematykę nawiedzonego domu, więc byłem ciekaw czy Henel uzyska odpowiedni klimat. Na szczęście udało mu się.

Głównym bohaterem jest Łukasz Stańczuk, który dostał w spadku dom w miejscowości Kursko. Chata znajduje się w lesie, brak w niej elektryczności, lecz chłopak chcę ją sprzedać aby mieć spory majątek. Już podczas podróży psuje mu się samochód i błądząc po lesie czuje, że ktoś go obserwuje. Po dotarciu w domu znajduje notatki swojego zmarłego wuja, gdzie opisany jest okultystyczny rytuał w którym ten uczestniczył. Chłopakowi wydaj się, że jest to zwykła bajka, lecz zaczyna słyszeć głosy i widzieć zjawy...

Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że książka od początku już powala klimatem grozy. Wszędzie mrok, las, tajemnicze głosy. Z rozwojem wydarzeń dochodzą jeszcze zjawy, morderstwa i rytuał. Czego chcieć więcej? Sama postać bohatera, zwykłego przeciętnego chłopaka pomaga utożsamić się z nim i przez to bardziej wczuć się w akcje. Autor tak świetnie potęguje napięcie i tworzy elementy zaskoczenia, że czytelnik wkręca się momentalnie i ciężko mu się od niej oderwać. Co najważniejsze - nie ma tu przynudzania przez pierwsze rozdziały tylko od razu zaczynają się konkrety, także patent jak dla mnie mistrzowski. 

Bez dwóch zdań jest to najlepsza książka w klimacie grozy napisana przez polskiego autora w tym roku. Mamy tu dobrą fabułę, genialny klimat, a do tego można się przestraszyć. Fani horroru, kupujcie w ciemno bo warto.

OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:


wtorek, 22 października 2013

Osiem (2011)


OSIEM (2011)
autor: Krzysztof Maciejewski

Krzysztof Maciejewski to twórca opowiadań w tematyce science fiction/horror. Zadebiutował w zbiorze opowiadań "City 1. Antologia polskich opowiadań grozy" w 2009 roku. Był wyróżniony w konkursie Gildia Horroru za swoje opowiadania. Dziś na warsztat wezmę jego zbiorek o tytule "Osiem".

Zaczynamy od "Liczb przeznaczenia". Bohaterem jest człowiek, który za pomocą liczb próbuje sprostać karze śmierci. Opowiadanie mocno w klimacie science fiction, lecz przyzwoicie napisane. Nie porywa do końca, ale trafne na rozpoczęcie zbioru. Następne jest "Potwór i drzewo", gdzie czytamy listy, które wymieniają między sobą te dwa stworzenia. Tu już mamy mroczniejszą atmosferę i ciekawie budujące napięcie. Autor wstrzelił się w mistyczny klimat porozumiewania się istot z dwóch różnych światów. Jak dla mnie miodzio. "Autobusy marzeń" przenoszą nas w bardziej kryminalny klimat. Opowiada o mordercy który piszę książkę o postaci, której nikt nie pamięta i z biegiem wydarzeń czytelnik rozumie, że to powieść o nim. Psychodeliczny akcent dodaje uroku. Również dobre opowiadanie. "Niebiańska smycz" jest o akolicie, który pracuje nad wiarą ludzi. Dzięki radom Zeusa podnosi sobie statystyki, lecz Bogowi się to nie podoba. Krótkie, treściwe, lecz niezbyt porywające opowiadanie. Kolejne to "Śmierć Offelii", które jest o kobiecie, której zabijają ukochanego. Przytłaczająca atmosfera, nietuzinkowa fabuła. Jak na krótką formę całkiem zacnie wyszło. "Ulica portretów" opowiada o człowieku, który wyjeżdża na urlop, lecz nie wie jak dojechać do danego miejsca. Przechodnie mu nie udzielają konkretnych informacji. Jak dla mnie najlepsze opowiadanie w zbiorze, ze względu na psychodeliczny klimat. "Demon na Grani" jest o ludziach, którzy giną na wycieczkach w nieokreślony sposób. Też całkiem konkretne, lecz nie miażdży zbytnio. Na koniec mamy "Tożsamość wiatru", którą według mnie warto potraktować jako monolog miłosny niż coś w klimacie horroru.

Ogólnie rzecz biorąc jest całkiem przyzwoicie. Krzysztof Maciejewski ma swój specyficzny styl pisania i opowiadania, którego wcześniej u żadnego pisarza nie doświadczyłem. Jego opowieści mają jakąś mistyczną aurę owianą mgłą i przyjemnie się to czyta, chociaż opowiadania prezentują nierówny poziom. Jeżeli jeszcze nie znacie autora to zaznajomcie się z tą pozycją, gdyż zdecydowanie miło umili Wam wieczór.

OCENA
7/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:




poniedziałek, 15 lipca 2013

Stara Słaboniowa i spiekładuchy (2013)


STARA SŁABONIOWA I SPIEKŁADUCHY (2013)
autor: Joanna Łańcucka

Polski horror rośnie w siłę - to trzeba przyznać. Do tego zaczyna się robić całkiem oryginalny. Wyobrażacie sobie powieść, w której macie do czynienia z ludowymi strachami, a do tego macie wszystko napisane typowo wiejskim językiem? Jeśli nie, to zdecydowanie ta pozycja autorstwa Joanny Łańcuckiej Was zaskoczy tak jak i mnie.

Cała akcja powieści toczy się we wsi Capówka, a główną bohaterką jest tytułowa stara Słaboniowa, która jest we wsi uważana za czarownicę. Pewnego zimowego wieczora, gdy wychodzi przed domek zauważa niezidentyfikowaną postać. Następnego dnia przybiega do niej jej chrześnica i mówi, że nawiedza ją jakaś zła moc. Po analizie okazuje się, że to zły kozioł, którego tylko Słaboniowa umie pokonać, bo jako jedyna zna wszystkie diabelskie sztuczki. Kilka dni później śliczną Justynkę ze wsi również zaczyna nawiedzać jakieś niezidentyfikowane zło. Oczywiście bohaterka od razu wie, że jest to Kauk, który wygląda jak małe, brzydkie dziecko i zachęca robienia złych rzeczy. Takich sytuacji i różnych postaci z legend jak Kikimory czy Zmory jest tu mnogo.

Najlepsze w tej całej powieści jest to o czym wspomniałem na początku, czyli wiejski język i złe duchy, które nawiązują do ludowych postaci. Robi to jedyny w swym rodzaju niepowtarzalny klimat, jakiego do tej pory nigdzie nie znalazłem. Trochę brakuje tu więcej elementów grozy i strachu, bo przestraszyć nie przestraszycie, ani litrów krwi tu nie będzie, lecz atmosfera jest jedyna w swoim rodzaju.

Warto zaznaczyć, że to debiut autorki, przez co można przymknąć oko na brak typowej grozy. Lecz fabularnie i klimatycznie jest tu wybornie, także z czystym sercem mogę polecić powieść wszystkim fanom nietypowego horroru. Autorce udało się wykreować tak świetną bohaterkę, że czytelnik potrafi się wczuć w jej sytuacje, zdecydowanie dopinguje jej w eliminacji kolejnych duchów. Z każdą stroną coraz bardziej chce się czytać i śledzić dalsze losy ludzi Capówki. 

Osobiście jestem pod niemałym wrażeniem i mimo iż książka nie jest idealna to z niecierpliwością wyczekuję kolejnego dzieła od Joanny Łańcuckiej.

OCENA
7/10

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Kanalia (2012)


KANALIA (2012)
autor: Paweł Pollak

Paweł Pollak już parę książek na swoim koncie ma. Prawdę powiem, że jest to moja pierwsza styczność z tym autorem, jeżeli chodzi o powieści, bo przedsmak jego stylu miałem już w opowiadaniu dostępnym w drugim numerze Coś na progu.

Książka przyciąga fenomenalną okładką, kojarzącą się bądź co bądź z Psychozą wiadomego reżysera, za co na wstępie ogromny plus. I gwoli ścisłości - tytuł wcale nie nawiązuje do serialu Świat według Kiepskich, chociaż mi na początku tak się skojarzył.

Powieść od razu zaczyna się mocno. W rzece zostały odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. W mniej więcej tym samym czasie ginie jej brat - narkoman. Na dokładkę zostaje zaserwowany kolejny, bardzo brutalny mord pewnej pani. Do akcji wkracza trójka bohaterów: inspektor Markowski, glina po przejściach o bardzo nonszalanckim stylu bycia, wiecznie pyskuje i rżnie cwaniaka. Komisarz Senik, też zawodowiec, lecz bardziej stonowany za to wielki kobieciarz, a także aspirant Lepka, tak zwany "synek", który dopiero zaczyna swoje przygody u mundurowych. Z biegiem czasu nasze trio odkopuje coraz więcej faktów i powiązań z morderstwami, bo jak się okazuje jest to bardzo złożona i długa historia...

Kanalia to dla mnie mistrzostwo w stu procentach. Akcja rozkręca się już od pierwszej strony, a wątki które dochodzą coraz bardziej budują napięcie. Tyle tu nieoczekiwanych zwrotów akcji i tyle zaskoczeń, że po przeczytaniu długo zbierałem szczękę z podłogi. Do tego dochodzi świetny wątek miłosny, co prawda nie do końca szczęśliwy, ale za to jak fantastycznie opisany. Dla fanów kryminału psychologicznego ta powieść będzie po prostu rajem.

Nie oszukujmy się, Paweł Pollak stworzył tak cudowną i pełną emocji powieść, że ciężko będzie komukolwiek ją przebić. Tak w napięciu nie trzymał mnie żaden przeczytany do tej pory kryminał czy thriller. Krótko podsumowując - musicie to przeczytać!

OCENA
10/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu

wtorek, 28 maja 2013

Hotel Zaświat (2013)


HOTEL ZAŚWIAT (2013)
autor: Przemysław Borkowski

Tak, to ten Przemysław Borkowski znany na co dzień z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Co najlepsze - to już jego druga duża powieść. Mamy tutaj według reklamy thriller/horror w okolicach legendarnego Lśnienia Stephena Kinga. Jak wyczytałem tą rekomendacje, to nie powiem, zaśliniłem się na myśl, że może być coś w tym klimacie. Niestety się przeliczyłem...

Główny bohater Krzysztof wraca po latach do swojego rodzinnego miasteczka, aby sprzedać swoją posiadłość. Po przyjeździe zastaje okolice zdecydowanie zmienioną, wyglądającą inaczej niż jak za czasów gdy tam mieszkał. Zaczyna się długa, nostalgiczna podróż wstecz. Nasz bohater wspomina swoje czasy dzieciństwa i podczas jednego ze spacerów znajduje w jeziorze rękę. Zgłasza sprawę na policję, która nic z tym nie robi. Po kilku dniach dochodzi do jego spotkania z kupcem domu. Ten ma własny hotel, w którym Krzysztof zamieszkuje na kilka dni, ponieważ jego dom nowy nabywca zaczyna remontować. W nocy słyszy szumy w pokoju, które rzekomo pochodzą z rur, lecz naprawdę jest zupełnie inaczej...

Fabularnie może nie jest aż tak źle. Gorzej jest z akcją. Prawdę powiedziawszy od samego początku, aż do ostatniej strony nic się w miarę ciekawego nie wydarzyło. Ponad połowa książki to spacery bohatera i czytanie informacji o jego przeszłości. Książka zawiera bardzo wiele wątków, a żaden nie jest na tyle przyciągający, żeby przekonać do siebie czytelnika. Do tego od czasu do czasu pojawia się jakieś opowiadanie zupełnie wyrwane z wątku. Nie wiem czy to miało być jakieś urozmaicenie, czy po prostu zapchaj dziura w powieści. 

Jak dla mnie to bardziej powieść typowo obyczajowa, podsycona jakimiś elementami grozy, lecz na tak niskim poziomie, że w ogóle nie trzyma w napięciu. Nie powiem, końcówka daję rade, ale to jednak za mało by pozytywnie się o niej wyrazić.

Nawet początkujący fan horrorów/thrillerów zawiedzie się na tej książce. Prócz poprawnego języka i w miarę jako takiej historii nie ma w niej nic sensownego. Ci co chcą mocnej powieści - omijajcie z daleka.

OCENA
3/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu

wtorek, 9 kwietnia 2013

Krew, pot i łzy (2012)


KREW, POT I ŁZY (2012)
autor: Carla Mori


Carla Mori to nowa, dopiero debiutująca pisarka, a do tego pochodzi z naszego rodzimego kraju. Jest wielką fanką horrorów niższej klasy i jej pierwsza powieść pod tytułem Krew, pot i łzy zdecydowanie to potwierdza.

Cała akcja toczy się w Częstochowie. Ciężarna reporterka Klara udaje się do wspomnianego miasta, aby zrobić artykuł o przekrętach. Spotyka się na miejscu ze swoją przyjaciółką Zuzanną, która jest prokuratorem. Los tak chciał, że w mieście ma miejsce seria niewyjaśnionych mordów, których nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Pierwsza ginie para, przez utratę krwi, lecz na miejscu zbrodni nie ma ani kropli czerwonej cieczy. Kolejna ginie z przemęczenia na siłowni, a to także niemożliwe bo rower treningowy pokazuje, że ostatnie metry były wykonane z małą prędkością. Jeden świadek zeznaje, że na miejscu zbrodni widział mnicha w białej szacie. Po rozpoczęciu śledztwa Zuzannie do domu ktoś podrzuca list z napisanym wierszem z motywów biblijnych. Po dogłębnej analizie okazuje się, że za sprawą tajemniczych mordów stoi kościół katolicki...

Fabularnie książka zasługuje na ogromny plus. Chyba nigdy nie czytałem tak kontrowersyjnej powieści, gdzie kościół był posądzany o takie sprawy jak czarna magia, rytuały, morderstwa czy życie bez celibatu. Aż dziwne, że nikt Carli Mori nie wytoczył jeszcze za to procesu sądowego. Przeplatanie horroru z kryminałem też jest jak dla mnie ok, chociaż miejscami tego drugiego jest za dużo. Wiadomo, sama fabuła złotej książki nie czyni. Akcja toczy się miejscami smętnie i nie porywa tak jak bym tego chciał. Także opisowo nie jest najlepiej, ale biorąc pod uwagę to, że autorka sama mówi, że horrory "klasy D" są jej ulubionymi tak spełnia wymagania, żeby stawiać ją obok takich pisarzy jak świetnie nam znany Guy N. Smith.

Jak dla mnie powieść jest dobra. Średnie opisy i rozwój akcji rokowały by ją zdecydowanie niżej, ale broni się fenomenalnym pomysłem na fabułę. Tak to dostajemy coś na poziomie tych najlepszych powieści Smitham, lecz oczko lepszego. Krótko mówiąc - powieść warta uwagi. Osobiście życzę Carli Mori kolejnej powieści bardziej dopracowanej, bo drzemie w niej ogromny potencjał.

OCENA
6/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:

środa, 2 stycznia 2013

Schodząc ze ścieżki (2012)


SCHODZĄC ZE ŚCIEŻKI (2012)
autor: Tomasz Jamroziński

Powieść częstochowskiego pisarza, Tomasza Jamrozińskiego, który wcześniej zajmował się poezją jest z gatunku kryminału, gdzie można wychwycić elementy thrillera. Sama okładka kusi nas igłą od akupunktury ze strużką krwi w tle. 

W 1997 roku nad glinianką Michalina w Częstochowie doszło do brutalnego morderstwa na dwóch młodych chłopakach. Zostało zadane im mnóstwo ran, a zwłoki policja znalazła w wodzie. Znaleźli także sprawcę, lecz młody aspirant Bartosz Zdaniewicz grzebiąc w archiwum zauważył, że dokumenty są sfałszowane. W całą sprawę wtajemnicza komisarza Andrzeja Wołoszynowa, który pozwala mu robić śledztwo po cichu i na własną rękę, lecz obiecuje, że pomoże mu w razie kłopotu. Tak oto powstaje duet, który idealnie się uzupełnia. Policjanci po przesłuchaniu wielu świadków i rozważeniu wielu możliwości mordu trafiają na ślad satanistów, którzy w tamtym czasie czcili diabła niedaleko Michaliny. Lecz czy to oby na pewno ich sprawka?

Ciężko jest opisać fabułę, żeby nie zdradzić żadnych elementów, ponieważ wątków, które ostatecznie wpływają na rozwiązanie sprawy jest na prawdę multum. Pełno w tej powieści niuansów, smaczków, które wymagają od czytelnika dużej uwagi, aby nic nie pominąć. Do tego autor stworzył świetny kontrast między głównymi bohaterami. Bartosz Zdaniewicz, świeży policjant, który ma miejscami bojaźliwe podejście do sprawy i dziwne pomysły, które nie zawsze się sprawdzają, wraz z Andrzejem Wołoszynowem, starym wyjadaczem, który lubi sobie popić i potrafi napyskować ważnym osobistościom i wyciągnąć siłą każdą informacje, tworzą idealną ekipę śledczą. 

Kolejną fajną sprawą było używanie typowej policyjnej gwary i chociaż na początku nie rozumiałem niektórych zwrotów (przydałyby się jakieś przypisy), to można było przez to wczuć się bardziej w powieść. Także urzekło mnie, już takie moje zboczenie, fascynacje muzyczne Bartosza. Zobaczyć w powieści takie nazwy zespołów jak Pantera, Faith No More czy Katatonia sprawia, że od razu lepiej mi powieść wchodzi.

Co tu dużo mówić, może nie znam się na kryminałach czy thrillerach, a Schodząc ze ścieżki pochłonęło mnie niezmiernie. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę autora. Fani horroru (bo w końcu temu gatunkowi jest poświęcona strona), znajdą w niej to co jest ważne w tym gatunku - brutalne mordy i aura tajemniczości. Polecam wszystkim spragnionym dobrej historii i mocnych wrażeń.

OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:

poniedziałek, 17 września 2012

Cienie spoza czasu (2012)


CIENIE SPOZA CZASU (2012)
autor: różni autorzy

Wydawnictwo Dobre Historie zaskakuje mnie co chwila. Najpierw wydają świetne czasopismo Coś na progu, które z numeru na numer coraz bardziej trafia w mój gust, a teraz wydali antologie opowiadań pisanych w hołdzie Lovecraftowi. Przyznam się bez bicia - nie znam jak na razie żadnej powieści czy opowiadania wyżej wymienionego, ale obiecuję nadrobić zaległości, ponieważ te opowiadania przypadły mi straszliwie do gustu.

Po krótkim wstępie S.T. Joshi przenosimy się w świat opisany przez Alana Moore'a. Opowiadanie nosi tytuł Dziedziniec. Opowiada o agencie, który ma rozwiązać sprawę niewyjaśnionych przestępstw. W jednym z klubów dowiaduje się o nowym narkotyku, który przenosi do nowego świata. Fabuła wydaje się mało skomplikowana, ale zakończenie miło was zaskoczy. 

Kolejne opowiadanie, jeden z moich faworytów w tomie to dzieło F. Paul Wilsona pod tytułem Pustkowia. Kathleen, główna bohaterka, spotyka się ze swoim byłym chłopakiem, który prosi ją o pomoc. Pisze on powieść folklorystyczną, a że ona wywodzi się z  Sosnowych Pustkowi to ma wraz z nim porozmawiać z mieszkańcami na temat Diabła z Jersey. Jak się okazuje na miejscu, mężczyzna wcale nie interesuje historia potwora tylko światła, które mają przenosić do innej rzeczywistości. Fabuła mistrz, trzyma w napięciu i jest dosyć długie, przez co opisano wiele szczegółów. 

Trzecie z kolei to opowiadanie Kima Newmana - Gruba ryba. Tajny detektyw ma zlecenie by odnaleźć przyjaciela pewnej kobiety. Podążając jego tropem trafia na Ezoteryczny Zakon Dagona. Poza w miarę trzymającą w napięciu końcówką nic mnie w nim nie ruszyło.

Jeden z mistrzów horroru, Graham Masterton, również został tu uhonorowany opowiadaniem pod tytułem Will. Opowiada ono o archeologach, którzy odkopali ciało na terenie starego teatru Globe. Jeden z nich próbuje rozwikłać tę zagadkę. Niestety, Masterton nie pokazał klasy w tym opowiadaniu, jedno z najsłabszych w całym zbiorze.

Teraz czas na mojego faworyta. Edward Lee i jego opowiadanie Pierwiastek zła po prostu miażdży. Pracownik cmentarza ma zlecenie aby przenieść trumnę z ciałem w inne miejsce. Po otwarciu trumny pracownik doznaje szoku, ponieważ trumna jest pusta. Lee dał wszystko co na pewno spodoba się fanom gore. Dużo krwi, makabry i ohydy. Jak dla mnie mistrz.

Ian Watson w swoim opowiadaniu W labiryncie Cthulhu, także postawił sobie wysoko poprzeczkę. Opowiada o wycieczce, która zwiedza cmentarz i nagle dowiadują się, że światem zawładnęły ogromne monstra. Zaczyna się walka o przetrwanie. Wszystko w opowiadaniu jest takie jak być powinno. Dużo opisów, świetna atmosfera, no i najważniejsze, że trzyma w napięciu. Kolejny plus dla antologii.

Sekret noszony w sercu wyszło spod pióra Morta Castle. Historia wygląda następująco: główny bohater szuka sekretu nieśmiertelności. Jego kuzynka umarła w młodym wieku z przyczyn, których nie mogą wyjaśnić lekarze. Zaczyna badać sprawę na własną rękę. Kolejne świetne dzieło, które fani grozy powinni przeczytać.

Alan Dean Foster i jego Wystąpił błąd krytyczny pod adresem... opowiada o tym jak pewien człowiek szantażuje FBI, że udostępni w sieci całość księgi Necronomicon, która może prowadzić do zagłady świata. Gatunkowo opowiadanie bardziej spod znaku kryminału, lecz czyta się całkiem przyjemnie.

Przyciąganie Ramseya Cambella urzekło mnie przede wszystkim niesamowitym mrocznym klimatem. Dziennikarz, który udaje się na wystawę obrazów aby ją zrecenzować trafia na malowidło, które śniło mu się gdy był dzieckiem. Od czasów dzieciństwa bohater nie miał snów i twierdzi, że teraz ciąży nad nim klątwa. Świetne opowiadanie, wg mnie najlepsze obok Edwarda Lee.

Pewien nauczyciel zajmuje się spisywaniem starych opowieści. Przyjeżdża do domku starego Thackera i nocuje tam. Ukazują mu się różne niewyjaśnione zjawiska. Tak  wygląda fabuła przedostatniego opowiadania ze zbioru, którego autorem jest Gene Wolfe. Dzieło nosi tytuł Pan tej ziemi. Zasługuje na uznanie, choć nie broni się tak świetnie jak Przyciąganie czy Pierwiastek zła.

Niestety ostatnie opowiadanie naszego rodaka Tomasza Drabarka nie trafiło w moje gusta. Iran Political Fiction zawiera bardzo dużo wątków politycznych i sytuacji wojennych, co do mnie niezupełnie przemawia. 

Cienie spoza czasu to bardzo solidna antologia, z którą nie zaznajomić się to wstyd. Pozycja jak najbardziej godna polecenia, mimo iż ma klika słabszych ale nie beznadziejnych momentów. Przeczytajcie, a przekonacie się sami.


OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Odrażające, brudne, złe - 100 filmów gore (2011)


ODRAŻAJĄCE, BRUDNE, ZŁE - 100 FILMÓW GORE (2011)
autor: Piotr Sawicki

Książka o której istnieniu dowiedziałem się czystym przypadkiem - wygrałem w konkursie. Zadowolony i oczarowany okładką na której znajdują się pacynki 4 filmowych morderców: Leatherface'a, Candymana, Freddy'ego Kruegera i Pinheada przystąpiłem do studiowania pierwszej książki na naszym rynku w pełni poświęconej tematyce gore.

Przewodnik, bo tak wypadałoby go nazwać, daje nam do przeczytania recenzje najbardziej brutalnych i ohydnych filmów historii kina. Dobór jest tu trafny i uzasadniony. Mamy tu do czynienia ze świetnymi i obowiązkowymi rzeczami takimi jak August Underground, Salo, Men Behind The Sun, Guinea Pig, także mniej krwawe, ale klasyczne filmy jak Koszmar z ulicy Wiązów, Halloween, Piątek trzynastego i Hellraiser. Autor nie zapomina o świetnym włoskim kinie więc możemy przeczytać o wielu filmach Lucio Fulciego z Zombie pożeracze mięsa i Miasto żywej śmierci na czele. Najstarszym opisywanym filmem jest Blood Feast z 1963 roku. Dużo mamy też niemieckiego kina i filmów takich Nekromantik, Violent Shit, Król śmierci. Ciekawe jest to, że autor nie pisze tylko o produkcjach znanych i świetnie zrobionych, ale sięga po kino klasy B.

Największym zaskoczeniem było dla mnie umieszczenie w zbiorze Pasji Mela Gibsona, bo film niby ni jak ma się z horrorem, lecz autor wyjaśnia, że zasługuje ten film na miejsce w książce za strasznie realistyczne i brutalne sceny gore.

Wadą są tutaj jak dla mnie tłumaczenia tytułów. Na przykład Ostatni dom po lewej widnieje tutaj jako Ostatni dom z lewej, albo Phantasm, znany u nas jako Mordercze kuleczki jest po prostu przetłumaczony jako Fantazm. Zdarzają się też literówki w teksie, w sumie nie zauważalne, ale nazwisko Jasona Voorheesa napisane Vohrees to już przegięcie. Tak samo wadą jest to, że autor strasznie spoileruje filmy. Czytelnik ma wyłożone kawa na ławę całą akcje, łącznie z zakończeniem. 

Podsumowując, Odrażające, brudne, złe, to świetny przewodnik po filmach gore. Widz, który oglądał większość tych produkcji, może dowiedzieć się wielu ciekawostek, które nie sposób znaleźć gdziekolwiek, a nowicjusz odnajdzie tutaj jakiś film dla siebie.

OCENA
9/10