Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1979. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1979. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 maja 2012

Amityville Horror (1979)


HORROR AMITYVILLE / THE AMITYVILLE HORROR (1979)
reż. Stuart Rosenbreg; scen. Sandor Stern
kraj produkcji: USA


Amityville to jeden z klasycznych horrorach o nawiedzonych domów. Historia jego jest niby oparta na faktach, bo Ronald DeFao zamordował swoją rodzinę w nocy 13 listopada 1974 roku i tłumaczył się, że zrobił to, ponieważ słyszał w głowie głosy. Rok później rodzina Lutzów wprowadziła się do rezydencji, lecz uciekła po niecałym miesiącu twierdząc, że dom nawiedzają duchy. W ogóle film jest na podstawie książki autorstwa Jaya Ansona pod tytułem Amityville.

George i Kathy Lutz dopiero co się pobrali. Mają trójkę dzieci z pierwszego małżeństwa Kathy. Kupują dom w Amityville na przedmieściach Long Island. Wiedzą, że rok wcześniej miejsce miał tutaj okrutny mord, lecz postanawiają kupić rezydencje, bo cena jest niska. Niedługo po wprowadzeniu odwiedza ich duchowny - ojciec Delaney, który wyczuwa obecność duchów. Podczas jego pobytu nagle zaczyna do pokoju wlatywać wiele much, a także słyszy dziwne szepty. Po powrocie próbuje kontaktować się z rodziną Lutzów, lecz na linii telefonicznej słychać tylko zakłócenia. Ich córka, Amy, zaczyna rozmawiać z urojoną przyjaciółką Jody, lecz rodzice się tym nie przejmują. Kathy zauważa, że George z dnia na dzień coraz bardziej się zmienia. Zaczyna wyglądać coraz gorzej i zachowuje się dziwnie. W domu zaczyna się dziać coraz więcej niewytłumaczalnych zjawisk. Z toalety zaczyna wypływać dziwna czarna maź, wszyscy duchowni co próbują ich odwiedzić od razu uciekają z domu, a także okna zaczynają się same otwierać i zamykać. Rodzina zaczyna wierzyć w to, że ich apartament nawiedzają duchy...

Jak widać, fabuła jest jedną z najlepszych w historii kina. Filmy o nawiedzonych domach zawsze mi się podobały a historia domu w Amityville jest szczególnie urokliwa, co dostrzegli także twórcy filmowi, bo kontynuacji wyszło na prawdę dużo. Groza jest dawkowana powoli, nie doświadczymy tutaj super jump scen, lecz dreszczyk emocji jest obecny przez cały seans. Prócz ciekawego motywu mamy tu również fenomenalną muzykę autorstwa Lalo Schifrina (swoją drogą nominowana do Oscara), która świetnie podkręca tajemniczy nastrój. Do gry aktorów nie można się przyczepić, bo wygląda na naturalną, a rola Jamesa Brolina, który wciela się w postać Georga jest fenomenalna. Te jego zmiany charakteru i nastroju wypadają strasznie autentycznie i w ogóle aktor wygląda w tym filmie jak jakiś psychopata (przy oglądaniu skojarzył mi się Jack Nickolson z Lśnienia). Podobno aktor musiał przeczytać całą powieść aby dostać rolę w filmie. Co najlepsze, gdy podczas przerwy w czytaniu poszedł rozwiesić spodnie to za każdym razem jak wracał do powieści spadały one na ziemię. Stwierdził przez to, że coś wyjątkowego musi być w tej historii i przyjął rolę. Nie doświadczymy tu także zbytnio dłużyzn, mimo iż film trwa prawie dwie godziny. Efekty specjalne jak na rok wydania filmu też robią wrażenie, a w szczególności mnie urzekła scena gdzie krew wypływa ze schodów i ścian. Amityville to pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się fana horroru i gatunku ghost story. Jestem pewny, że nie zawiedziecie się na tej części, a jak wam się spodoba i będziecie mieli ochotę na dalsze losy domu w Amityville to najmniejszy problem, ponieważ kontynuacji jest sporo.


SCREENY




TRAILER


OCENA
8/10

środa, 25 kwietnia 2012

Alien (1979)


OBCY - ÓSMY PASAŻER NOSTROMO / ALIEN (1979)
reż. Ridley Scott; scen. Dan O'Bannon
kraj produkcji: USA/Wielka Brytania

Nie wiem co można napisać o filmie, który zna i oglądał każdy, o klasyku z gatunku horroru science fiction, o postaci obcego, która jest w czołówce filmowych potworów. Dzieło Ridley'a Scotta i Dana O'Bannona wpisało się w kanon kino kinematografii na tyle, że doczekał się trzech kontynuacji, gdzie każda jest na wysokim poziomie, dwóch crossoverów razem z Predatorem, o grach komputerowych, a nawet jednej planszowej nie wspominając.

Załoga kosmicznego statku handlowego Nostromo wraca na ziemię. Pasażerowie są w stanie hibernacji, gdy nagle zostają obudzeni, przez to, że statek odebrał jakiś nieznany sygnał niedaleko nich. Ich zadaniem jest sprawdzić co jest przyczyną i co dzieje się na planecie, z której nadawana jest wiadomość. Trójka z załogi, Kane, Lambert i Dallas, po wylądowaniu wyruszają sprawdzić źródło sygnału. Znajdują tam tajemniczą jaskinie, w której znajdują się niezidentyfikowane jajka. Wyglądają z pozoru nieszkodliwie, lecz jak Kane próbuje się do nich dostać, jakaś obca forma życia przyczepia mu się do twarzy. Wracają do statku z nowym odkryciem. Ripley, która jest sierżantem na statku, mówi, że nie wpuści ich z obcym, ponieważ to niezgodne z regulaminem kwarantanny. Kolejna osoba z załogi, Ash, naukowiec, otwiera właz i wpuszcza trójkę kolegów z załogi. Razem z Dallasem zaczyna prowadzić badania nad nieznanym osobnikiem. Próbując ściągnąć go z Kane'a, dowiadują się, że to coś ma kwas zamiast krwi. Kilka dni później dziwne stworzenie nie znajduje się już na twarzy swojej ofiary, Kane jest cały i zdrowy. Opowiada kolegom, że nic nie pamięta ze zdarzenia w jaskini. Siadają do śniadania, podczas którego Kane się zaczyna dusić. Nagle dziwne stworzenie wychodzi z jego klatki piersiowej i ucieka. Załoga nie wie jeszcze, że mają do czynienia z nową, nieznaną formą zabójcy idealnego, który potrafi poruszać się bezszelestnie i zabijać bez wydobycia żadnego dźwięku...

Film jest arcydziełem w każdym calu, zaczynają od niesamowitego mrocznego klimatu, przez wygląd statku Nostromo, jaskini, w której były jajka z facehuggerami czy idealną postać obcego. Fabuła filmu stoi na wysokim poziomie, wiele tu zwrotów akcji i zaskoczeń. Najbardziej mnie zadziwiło, jak można było zrobić takie efekty specjalne, które nie odbiegają za daleko od współczesnych, a przecież film był kręcony w 1979 roku. Nie można tu pominąć fenomenalnej Sigourney Weaver, która wcieliła się w postać Ellen Ripley. Dzięki tej roli została dostrzeżona w przemyśle filmowym i jakby nie patrzeć, zagrała w nim życiową rolę. Na szczęście będziemy ją mogli podziwiać w kolejnych częściach. Ciężko jest napisać recenzję filmu, który oglądałem dziesiątki razy i za każdym razem robi na mnie takie same, piorunujące wrażenie. Zdecydowanie znajdą się osoby, które powiedzą, że film jest przereklamowany i nie pasuje do tematyki horroru, ale jak dla mnie nie jest to czysty film science fiction, nawet ze względu na to, że jak ktoś ogląda go pierwszy raz, może parę razy podskoczyć. Filmu polecać nie muszę. Myślę, że ocena będzie idealną rekomendacją tego przełomowego i wielkiego dzieła. 

SCREENY




TRAILER


OCENA
10/10

piątek, 20 kwietnia 2012

Zombie pożeracze mięsa (1979)


ZOMBIE POŻERACZE MIĘSA / ZOMBIE FLESH EATERS / ZOMBI 2 (1979)
reż. Lucio Fulci; scen. Elisa Briganti, Daradano Sacchetti
kraj produkcji: Włochy

Ostatnio rozkochałem się w filmach włoskiej produkcji, a że akurat natchnęło mnie aby obejrzeć coś z tematyką zombie, to było wręcz oczywiste, że sięgnę po kultowy już horror Zombie pożeracze mięsa, gdzie z tytułami jest problem, ponieważ w swoim ojczystym kraju został ochrzczony jako Zombi 2. Czemu tak? Włosi uważają Dawn of the Death z 1978 roku jako pierwszą część tego filmu...

Straż dostała wezwanie, że jacht pozbawiony załogi dryfuje w kierunku morza. Gdy dociera na miejsce, wchodzi na statek by zobaczyć czy ktokolwiek tam się znajduje. Wyskakuje na nich zombie, cały we krwi i zabija jednego z nich. Jego przyjaciel strzela do potwora, a ten wpada do wody. Gdy policja przybywa na miejsce zdarzenia, okazuje się, że jest to łódka znanego naukowca. Na miejscu zdarzenia jest także jego córka, która opowiada, że nie miała kontaktu z ojcem już dłuższy czas. Sprawą interesuje się też reporter, Peter West. Dogaduje się z Anne i razem postanawiają wyruszyć na poszukiwania jej ojca. Jak okazuje się, celem ich podróży jest wyspa Matool, lecz głównym problemem jest dopłynięcie tam. W końcu udaje im się za pomocą dwójki ludzi - entografa Briana i jego koleżanki fotografki Susan wypłynąć w rejs. Po dopłynięciu okazuje się, że dr David Menard prowadzi tam eksperymenty skutkiem których jest to, że po umarciu ludzie znów się odradzają tylko jako zombie, które powoli otaczają wyspę...


Film od samego początku zaskakuje nas ostrymi scenami. Takiej ilości krwi i flaków nie widziałem w żadnym tak wiekowym kinie grozy. Mamy tu też do czynienia z dosyć dużą ilością zombie, którzy są całkiem udanie ucharakteryzowani. Fabuła może niekoniecznie jest jakaś skomplikowana, ponieważ osoba zostaje zarażona poprzez ugryzienie, a to już widzieliśmy w legendarnej Nocy żywych trupów, w reżyserii George'a A. Romero z roku 1968. Mimo upływu lat produkcja nadal robi wrażenie i ogląda się ją z dużym zaciekawieniem, a szczególnie scenę gdy zombie nadziewa dziewczynę na kawałek drewna, wbijając go w oko. Zajęła ona pierwsze miejsce w rankingu Newsweek w 2009 roku za najokropniejszą scenę filmową. Muzyka jakoś za specjalnie się nie wyróżniała, prócz transowego rytmu bębnów, który towarzyszył nam przez większość filmu. Do czego tu się przyczepić? Ano jedynie można do tego, że film nie wnosi nic nowego do gatunku. To kolejna historia o zombie, tylko toczy się w innym miejscu i różni się wyglądem ich, a także tym, że to jak na razie najbardziej krwawy film z żywymi trupami jaki oglądałem. Gorąco polecam.


SCREENY




TRAILER



OCENA
8/10