Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

niedziela, 14 lipca 2013

Świt żywych trupów (1978)

DAWN OF THE DEAD / ŚWIT ŻYWYCH TRUPÓW (1978)
reż. George A. Romero; scen. George A. Romero
kraj produkcji: USA, Włochy

Czy jest tu jakaś osoba co nie oglądała klasycznej Nocy żywych trupów z 1968 roku? Wątpię. Ten film zrobił rewolucję w kinie grozy i zapoczątkował szał na zombie movies. Twórcą tego wiekopomnego obrazu był George A. Romero, który dziesięć lat później postanowił wydać kontynuacje pod tytułem Świt żywych trupów. Tym razem Romero do pomocy w produkcji przygarnął Dario Argento, mistrza włoskiej grozy co da się odczuć w filmie, głównie przez specyficzne, psychodeliczne ujęcia, które dobrze znamy z Suspirii. Warto zaznaczyć też to, że maczał palce przy muzyce wraz z grupą The Goblin.

Akcja rozpoczyna się zaledwie kilka tygodni po wydarzeniach z Nocy. Zombie zaczynają opanowywać powoli całą ziemię. Czworo naszych głównych bohaterów, w których skład wchodzi dwóch żołnierzy służb specjalnych, a także dwójka reporterów postanawiają uciec helikopterem w miejsce, gdzie plaga żywych trupów nie dotarła. Po kilkunastu godzinach latania w śmigłowcu zaczyna brakować paliwa, przez co są zmuszeni do wylądowaniu na dachu centrum handlowego. Początkowo jest to dla nich raj na ziemi, gdyż mimo śmiercionośnych bestii w środku mają to co jest im najbardziej potrzebne - broń i jedzenie. Jednak cała sielanka nie trwa zbyt długo i zaczynają popełniać błędy, które skazują ich na straty...

Cały film można podsumować jednym słowem - klasyk! Jednak ja jestem trochę bardziej czepliwy i mimo iż wielu fanów gatunku może przymknąć na to oko, to mi nie podoba się kilka rzeczy. Po pierwsze i najważniejsze - różowa krew? Ja rozumiem, że pewnie chodziło o względy ekonomiczne, lecz w 1978 roku dopuścić się takiego błędu? Po drugie - charakterystyka. Jestem pewien, że dałoby się to zrobić lepiej, bardziej przerażająco, a tak wygląda to co nie co sztuczne. Kolejną i ostatnią wadą jak dla mnie, to za dużo elementów humorystycznych. Brakuje tu takiej powagi i grozy jak w Nocy żywych trupów.

Przyczepić się natomiast nie można do fabuły. Tu stoi ona na wysokim poziomie, historia opowiedziana jest bardzo sensownie. Dodajcie do tego prawie non stop akcję, mnóstwo zombie i litry krwi. Hit murowany. Wykreowani bohaterowie są też bardzo charakterystyczny. Mamy tu do czynienia z dwoma cwaniakami, którzy niczego się boją, reportera, który na początku się wszystkiego boi, lecz potem nie ustępuje niczemu od kolegów, a także reporterkę, która chce być tak męska jak reszta towarzyszy.

Świt żywych trupów bez wątpienia zasługuje sobie na wysoką notę i był z pewnością znaczący dla kina grozy, lecz niestety nie powalał tak jak wydana dziesięć lat wcześniej Noc żywych trupów.

SCREENY




TRAILER


OCENA
8/10

1 komentarz:

  1. Takie krwawy zabiegi, ja... W porównywaniu z plastyka brzucha obok nie stała!

    OdpowiedzUsuń