Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

poniedziałek, 8 lipca 2013

Birdemic: Shock And Terror (2010)


BIRDEMIC: SHOCK AND TERROR (2010)
reż. James Nguyen; scen. James Nguyen
kraj produkcji: USA

Jestem pewna, że znacie, albo chociaż kojarzycie, „Ptaki” Alfreda Hitchocka. Zawsze zachwycają mnie w nich niezwykłe, jak na lata 60. XX wieku, efekty specjalne, świetny montaż i nieodłączna u mistrza dreszczowców idealnie dobrana muzyka potęgująca napięcie. Co łączy ten klasyk gatunku z dziełem Jamesa Nguena? Atakujące ludzi ptaki. Czy w takim razie można spodziewać się nieudanego naśladowania filmu Hitchocka? Nie. Można, a nawet trzeba spodziewać się czegoś o wiele gorszego.

„Birdemic” to, jak określił sam reżyser filmu, romantyczny thriller. Film ma dwie części. Pierwsza z nich to ta uczuciowa. Poznajemy w niej Roda (granego przez Alana Bagha), który po kilku minutach jazdy samochodem (widzowie mają okazję obejrzeć trochę amerykańskiego pobocza) dociera do restauracji. Coś, co od razu powala wszystkich na kolana to tragiczny montaż dźwięku. Przyznam się szczerze, że myślałam, że jest coś nie tak z moimi głośnikami. Na szczęście okazało się, że to z filmem jest nie tak. Wszystko do siebie nie pasuj e- kroki nie są zsynchronizowane z ich odgłosem, a aktorzy otwierają usta po pierwszym słowie. Czy trzeba lepszej zachęty? Nie sądzę.

W restauracji Rod spotyka modelkę Nathalie. Wymieniają parę niezręcznych kwestii i wymieniają się wizytówkami, przy okazji pokazując jak nie powinno wyglądać aktorstwo. Rod zmęczony szaleńczą jazdą i  rozmową z Nathalie wraca do domu i ogląda wiadomości. Niezbyt przejęta prezenterka opowiada o dwóch najważniejszych problemach: topniejących lodowcach i umierających niedźwiedziach polarnych. To nie wyprowadza z równowagi również mężczyzny dlatego zachowuje zimną krew w pracy i załatwia firmie kontrakt wart milion dolarów. Sprawy zawodowe mają się również świetnie u Nathalie. Po sesji zdjęciowej w studiu „My studio. One hour photo” okazuje się, że dostała angaż w  Victoria Secret. Także dobre wiadomości sypią się na bohaterów, jak na nas w tym roku śnieg w kwietniu, a Rod postanawia zainstalować panele słoneczne. Bezcelowa informacja? Nie w obliczu takich klęsk jak topniejące lodowce!

Swoje sukcesy para postanawiają uczcić wspólnym obiadem. Widać, że są dla siebie stworzeni.Tak samo nie potrafią grać, źle akcentują wypowiedzi i miewają nieskoordynowane ruchy. Jednak takie wady to nic przy tym, co właśnie nadciąga. A nadciąga najbardziej nieudany efekt specjalny w postaci trzech ptaków, które machają skrzydłami, wydają dziwne odgłosy i w ogóle nie są podobne do ptaków. Jednak taka anomalia nie bardzo wpływa na zachowanie bohaterów. Nathalie odwiedza matkę, która również nie wie co to aktorstwo (może to rodzinne) a Rod uczestniczy w wesołym zebraniu i zastanawia się nad stworzeniem firmy przyjaznej środowisku. 

W ogóle odniesienia do ekologii są tutaj dość częste. To chyba rodzaj przesłania filmu- segreguj śmieci, bo będziesz skazany na zły montaż. Ehh uwielbiam takie „smaczki” w filmach, te subtelne sugestie jak np. „Uwielbiam mojego mustanga, który jest hybrydą” czy „Muszę sobie sprawić ekologiczny samochód”. Jak widać James Nguen to demon takich aluzji.


Kiedy nasi aktorzy odklepali już nudne randki, od niewinnych flirtów przeszli do bycia kochankami i przedstawili swoje bogate wnętrza (Bella Swan jest bogatsza wewnętrznie od nich wszystkich razem wziętych), czas na część pod tytułem „dreszczowiec”. Wybuchy, dym, dziwne odgłosy i latające gify ptaków. Jak się ustrzec przed takimi bestiami? Odpowiedzią są… wieszaki. Tak, dobrze przeczytaliście. Nie broń, naboje, czy prymitywny ogień. Rod i Nathalie, wraz z dwójką innych bohaterów, uciekają z budynku otoczonego krwiożerczymi orłami uderzając w nie wieszakami. Szczęśliwie docierają do auta i ruszają przed siebie. Podczas tej niebezpiecznej podróży sprawdzają, czy martwi ludzie żyją (okazuje się, że nie) i zabierają dwoje najbardziej denerwujących dzieci na świecie. Przy okazji okazuje się, że strzelanie do ptaków nie jest takie złe, szczególnie, gdy z lufy pistoletu wydobywa się ogień zrobiony w Paincie. Ten kto to zrobił, powinien zgłosić się do Jamesa Camerona. Reżyser „Avatara” z pewnością wykorzysta drzemiący w tej osobie potencjał.


Bohaterowie spotykają również ornitologa, który tłumaczy im dlaczego są świadkami tej ptasiej apokalipsy. Okazuje się, że to wina globalnego ocieplenia. Spalanie węgla doprowadziło do oglądania straszliwej śmierci współtowarzyszy podróży. Nathalie i Rod z pewnością mieli przed oczami te chwile, gdy myli zęby i nie zakręcali kranu. Po wielu mrożących krew w żyłach sytuacjach ze zmutowanymi zwierzętami, oni i dwoje dzieci trafiają do lasu. Od najdziwniejszego człowieka na świecie dowiadują się, że las jest bezpieczny. Logiczne jest więc, że opuszczają puszczę i udają się nad morze, aby stanąć nad jego brzegiem i zakończyć film. Tak. To jest zakończenie. Nie rozwiązuje nawet jednego wątku, niczego nie wyjaśnia.  Jest wprowadzone totalnie bezsensu. Ptaki gdzieś tam dalej latają, ktoś być może odstrasza je wieszakami a globalne ocieplenie dalej powoduje nieodwracalne zniszczenia.

„Birdemic” to jeden z tych filmów, które żenują do tego stopnia, że trzeba je obejrzeć. W tej produkcji nie zgadza się zupełnie nic. Beznadziejne dialogi,  tragiczna gra aktorów, nachalne eksponowanie ekologicznego przekazu czy efekty specjalne do których ciężko mi dobrać jakikolwiek przymiotnik. Ale to właśnie dzięki temu film wywołuje salwy śmiechu i wprawia w takie osłupienie, że aż nie chce się wierzyć, że ludzie którzy produkowali ten film patrząc na niego myśleli „Dobra robota! To się powinno ludziom spodobać”. „Birdemic” jest dla ludzi, którzy są na tyle dziwni, że lubią oglądać filmy z serii „tak złe, że aż dobre”. A wszystkim polecam obejrzenie sceny z wieszakami. Jeśli wam się nie spodoba to nie posegreguję dziś śmieci, a chyba nie chcecie zostać zabici przez ptaki.

SCREENY




TRAILER


OCENA
1/10

1 komentarz:

  1. Według mnie powinnaś jeszcze zwrócić uwagę na kiepskie ustawienie kamery w niektórych momentach. W tym trailerze zauważyłem że ten film bardziej przypomina szkolny apel. Tak czy siak dobra recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń