Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czasopisma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czasopisma. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

Coś na progu #7


COŚ NA PROGU #7
wydawnictwo: Dobre Historie

Moje ulubione czasopismo weird coraz bardziej się rozwija. Numer siódmy ma już prawie 140 stron, kolorową wkładkę i rozkładówkę na samym końcu. Coraz bardziej brną w dziwne rejony i ten numer jest poświęcony tematyce cyberpunku.

Całość zaczyna się artykułem na temat historii i klimatu cyber napisanym przez Krzysztofa Ożóga. Ci co nie kumają o co w tym chodzi na pewno teraz już będą wiedzieli. Następnie Jakub Oleksów opowiada o filmie Metropolis, staruszku z lat '20, którego nigdy nie widziałem, ale z pewnością jest warty uwagi. Potem czas na mojego faworyta czyli Matrix. Paweł Iwanina tak dogłębnie przedstawił nam cybernetyczny świat, że nawet ten co nie oglądał będzie zachwycony. Kamil Dachnij w kolejnym artykule przybliża nam niszowy, prawie czterogodzinny film Welt Am Draht, który powinien zadowolić fanów cyberpunku. Ada Struś leci z opowiedzeniem nam o filmie Tron, a Paweł Iwanina mówi o Williamie Gibsonie - jednym z najważniejszych przedstawicieli cyberpunkowej literatury. Oglądaliście film Tetsuo? Jeśli nie to Łukasz Słoński Wam zrelacjonuje o co w filmie chodzi. Przemysław Pieniążek rozprawia o kultowym Robocopie, a Dawid Jabłoński o cyberpunku w literaturze rosyjskiej. Kolejny artykuł również należy do niego i jest o moim ukochanym cyberpunku w anime. Mamy tu takie klasyki jak Ghost In The Shell czy Akira. Sylwia Błach mówi o temacie cyberpunku w modzie, a zwieńczeniem jest klimatyczny komiks Rafała Szłapy. 

W moim ulubionym dziale czyli "proza i poezja" na pierwszy strzał leci Żołnierz Marcina Przybyłeka. Opowieść jest o androidzie, który wkracza w świat gry komputerowej. Dobry klimacik i akcja - to jest to, co fani cybernetyki lubią najbardziej. Następnie mamy wywiad z wyżej wymienionym i pora na mojego faworyta w tym numerze, czyli Zew triumfalny Pawła Iwaniny. Mamy tu psychopatę z zaburzeniami seksualnymi, który katuje kobiety, aby się podniecić. Lepszego cuda być nie mogło. Na koniec mamy opowiadanie H. G. Wellsa, o chłopcu, który chce wrócić do zaczarowanego ogrodu, który widział w dzieciństwie. Jakoś mnie nie poruszyło, chociaż jest refleksyjne. 

Sterfa kryminału zaczyna się drążeniem tego wątku w Rosji. Potem czytamy o kradzieży legendarnego poliptyka z katedry św. Bawona. Pora na komiks Chalika i dalszą część Tequilli. Następnie mamy kontynuacje przygód Zodiacka, którego historia strasznie mnie wkręciła. W kolejnym artykule Jakub Ćwiek przybliża nam serial Firefly i jego fanów. Horror w Star Wars? Również jest. Jeszcze na dokładkę artykuł o Ricku Remenderze, kultowym scenarzyście komiksowym. W strefie gier mamy Shadowrun i ChtuluPunk. Na koniec eseje, z czego najciekawszy jest ten o Laleczce Chucky.

I na tym koniec kolejnego dobrego numeru Coś na progu. Znów wspięli się o poziom wyżej niż ostatnio. Mistrzowskie czasopismo. Stay weird!


OCENA
9/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu:


wtorek, 20 sierpnia 2013

Coś na progu #6


COŚ NA PROGU #6
wydawnictwo: Dobre Historie

Pora na kolejny numer fenomenalnego Coś na progu. Pierwszy numer z 2013 roku jest poświęcony tematyce postapokaliptycznej, którą fani horroru znają przede wszystkim z filmach o zombie, ale jestem przekonany, że nie tylko żywe trupy lubicie.

Na pierwszy ogień leci artykuł o uniwersum Metro 2033, który ostatnimi czasy narobił sporego zamieszania w świecie fantastyki. Autorzy przybliżają tematykę powieści i całą historię jej powstawania. Następnie Kamil Dachnij trafia w moje gusta pisząc ciekawy artykuł o zombie Romero, które każdy fan powinien znać na pamięć. Jakby było Wam mało to możecie sobie przybliżyć motyw apokalipsy w azjatyckim anime, lub poczytać świetny artykuł o kultowej już grze Fallout. Potem przychodzi czas na klasykę czyli Stalker i Mad Max. Jak ten pierwszy jest znany dla młodszego pokolenia przede wszystkim z dobrej gry tak film z Melem Gibsonem to już obiekt kultu. Krzysztof Pielaszek w kolejnym artykule mówi o heroinach w postapokalipsie. Przybliża nam serię Barb Wire i Tank Girl, które nawet doczekały się adaptacji filmowej, niezbyt dobrej. Oglądaliście pierwszą Planetę Małp? Jeśli nie, to w tym numerze Coś na progu również trochę do poczytania o niej. Na koniec tematu numeru jeszcze dwa artykuły o komiksach Invisible i Crosses. Ten drugi szczególnie polecam fanom mocnego gore.

Potem czas na opowiadania, tym razem zaledwie trzy sztuki. Pierwsze to "Przekręt" Michała Foestera opowiadające o gangsterskich porachunkach w niecodziennym świecie. Drugie to "Wilkołaki" Honore Beaugranda, najmniej ciekawe, ale z niezłym klimatem. I na koniec "Spowiedź króla" Krzysztofa Ożóga. Najlepsze ze wszystkich, ze zjawami, duchami i egzorcyzmami. Potem mamy przetłumaczoną konferencje prasową Orsona Wellesa i dwa wiersze w klimacie postapokaliptycznym. W strefie kryminału zaczynamy artykułem o kopiach Sherlocka Holmesa, które istniały na prawdę, a następnie mamy łakomy kąsek dla fanów seryjnych morderców, czyli przybliżenie postaci Zodiaca, który jest najbardziej tajemniczym zbrodniarzem w historii ludzkości. Potem możemy przeczytać o wpływie mordów na muzykę, o kradzieży obrazu Moneta z Poznańskiego muzeum, czy o kryminale w uniwersum Star Wars. 

W dziale Varia zaczynamy od fenomenalnego przedstawienia kastratów we Włoszech. Potem mamy przybliżenie artysty Davida Bowiego, którego zresztą Dobre Historie wydały biografię. Teraz pora na największy smaczek czyli kolorowy komiks z heroiną Tequilą. To dopiero przedsmak całości, ale zapowiada się dobrze. Natalia Kościńska na kolejnych stronach opowiada nam trochę historii słowiańskich ziem, a następnie przechodzimy do sekcji gier. Możemy przeczytać kolejno o Neuroshimie, grach z udziałem wampirów i Falloucie. Numer wieńczy esej Jacka Skowrońskiego na temat kryminałów i komiks Krzysztofa Chalika.

Co tu dużo mówić - Coś na progu to marka na poziomie, która każdym numerem mnie zaskakuje coraz bardziej. Szkoda tylko, że tak mało opowiadań w temacie postapokaliptycznym, ale cały numer zasługuje na wysoką ocenę. Stay wierd!

OCENA
9/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu:

sobota, 23 marca 2013

Coś na progu #5


COŚ NA PROGU #5
wydawnictwo: Dobre Historie

Rozwodzić się na temat mojej fascynacji Coś na progu nie ma sensu bo w każdej recenzji chwalę tę gazetę jak żadną. Teraz jednak pomimo cudownej okładki zawiodłem się kapkę wydaniem. Okładka nie jest już na błyszczącym papierze jak poprzednie numery, a kartki w środku są na cienkim papierze. Ale no ważniejsza jest zawartość.

Tematem numeru są potwory wszelakiej maści. Po krótkim troszkę autobiograficznym wstępie Łukasza Szmigiela nadchodzi czas na Potwora z Czarnej Laguny, którego to opisuje nam Radosław Pisula. Cała seria o tej kreaturze jest rzetelnie opisana, a nawet są smaczki w postaci ciekawostek typu, że ten film zainspirował Kinga do pisania horrorów. Następnie Renata Łukaszewska zarzuca nam temat motywu Pięknej i bestii, który przetacza się w sztuce od kilkunastu lat i nadal ma się dobrze. Czy czytują nas jacyś fani Iron Maiden? Jeśli tak to Ada Struś opowiada o Eddiem - maskotce tej legendarnej heavymetalowej grupy. Kamil Dachnij wyraźnie lubiący rekiny analizuje całą serię Szczęki, legendarny horror Spielberga. Czasem się zastanawiam czemu ten film nie ma jeszcze u nas recenzji? Ranxerox, postać która mi nic nie mówi, lecz dzięki artykułowi Jana Wieczorka już wiem, że to jedna z najbardziej oryginalnych i brutalnych postaci w świecie komiksu. Klaun - postać, która znajduje się w wielu horrorach. Jeśli znacie tylko klasyczne "To!", to Radosław Pisula chętnie Wam zapoda inne tytuły z demonicznym klaunem w roli głównej. Przemysław Pieniążek bierze na tapetę Guillmero Del Todo, twórce takich hitów kinowych jak Blade czy Hellboy, a z kolei Norber Nowak zachęca do oglądania brutalnego anime z dużą dozą erotyzmu. Rodzinka Addamsów, niby horror, niby komedia i każdy ich zna, ale nie każdy zna genezę ich powstania. Ada Struś opowiada nam całą ich historię. Na koniec tego działu Łukasz Buchalski pokazuje jaką ewolucję w stronę horroru przeszła znana wytwórnia komisków DC Comics, którą każdy zna z serii Batman.

Dział prozy i poezji rozpoczyna się od 3 wierszy. Potem mamy drugą część wywiadu z Thomasem Ligottim i pora na pierwsze opowiadanie. Riley autorstwa Marka Tufo pokazuje nam opowieść z psiej perspektywy. Okazuje się, że typową rodzinę atakuje horda zombie. Opowiadanie trafiło w mój gust, bo strasznie lubię zombie, a tu do tego mamy dużo krwi i flaków. Następnie mamy Pulp Thing, którego autorem jest Tomasz Kaczmarek. Grupka przyjaciół udaje się na wyspę z której podobno nikt nie wraca żywy. Całkiem przyjemne, nie wiem czemu mi się kojarzy z Piątkiem trzynastego. Może przez to, że wyspa, dużo wody... Samo z siebie nasuwa się Crystal Lake. Przed kolejnym opowiadaniem mamy wywiad ze Stefanem Grabińskim i pora na opus magnum tego numeru, czyli Kopytne monstrum Roberta E. Howarda. Opowieść o tajemniczych zaginięciach zwierząt, a potem ludzi najbardziej mnie urzekła i wciągnęła. Po prostu mistrzostwo.

Pora na strefę kryminału. Rozpoczyna się drugą częścią leksykonu skandynawskich detektywów. Tym razem Rafał Chojnacki i Monika Samsel-Chojnacka przybliżają nam Malin Fors. Następnie Marcin Waincetel opowiada o paranormalnych detektywach, których możemy znaleźć np. w serialu Supernatural, czy komiksach typu Hellboy albo Hellblazer. Artykuł Zofii Urszuli Kalety o kradzieży dzieł z Stewart Gardner Museum to mistrzostwo. Lubię jak są opisywanie zbrodnie na faktach. Teraz pora na wywiad z medykiem sądowym. Głównym tematem jest zmiana koloru skóry po śmierci.

Varia rozpoczyna się od nazi-fiction, które opisuje nam Wojciech Sawłowicz. Potem Martyna Bieżyńska porusza kwestię Scream Queens, czyli lasek, które w horrorach przeważnie są ofiarami i krzyczą, głośno. Natalia Kościńska przenosi nas na słowiańskie ziemie kilka wieków temu i opisuje czym kiedyś był dla ludzi żywy trup. Łukasz Buchalski zrobił na prawdę interesujący artykuł o grze MMORPG pt. The Secret World. W końcu jakaś odskocznia od gier typu World Of Warcraft. Teraz czas na komiks. Pierwszy o tytule Mróz jakoś mnie nie porwał, ale kontynuacja dzieła Chalika, który był w poprzednim numerze to już coś sensownego. 

Coś na progu kolejny raz nie zawiodło, no może po za słabszej jakości wydaniem. Jednak treść  od początku do końca mnie przekonuje na jakieś dziewięćdziesiąt procent. Stay weird!


OCENA
8,5/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu:

sobota, 16 marca 2013

Coś na progu #4


COŚ NA PROGU #4
wydawnictwo: Dobre Historie

Coś na progu to jak dla mnie fenomen pośród czasopism na kioskowych półkach. Każdym numerem pokazywali klasę i z każdym coraz bardziej do mnie trafiają. Po świetnym numerze trzecim, gdzie były same opowiadania przyszedł czas na przybliżenie czytelnikom herosów i heroin tych bardziej znanych, jak i tych już zapomnianych.

Po krótkim wstępie dostajemy artykuł Kamila Dachnija o znanym nam świetnie Ashu z Martwego zła. Autor przedstawia nam ewolucję postaci, tego jak zmieniał się jej charakter i jak stała się znaną postacią wśród fanów grozy. Następnie Renata Łukaszewska przedstawia nam Barabellę - heroinę od której aż kipi seksem, która jest już swoistą ikoną w świecie fantastycznym. Do tego serwuje nam kilka ciekawostek, jak np. to, że bohaterka doczekała się butów znanej firmy z własną podobizną. Radosław Pisula serwuje nam artykuł o The Maxxie, postaci, która w pewien sposób rozpoczęła nurt zwany bizarro fiction. Pamiętacie serial Star Trek i głównego kapitana statku Enterprise, czyli Jamesa Kirka? Jeśli nie, to tą postać przybliży wam Marcin Pluskota, gdzie w wciągający sposób opisuje losy i przemiany głównego bohatera legendarnego już serialu. Kamil Dachnij powraca z artykułem o serii Heavy Metal, gdzie w jednym z odcinków przepiękna Taarna ma swoją przygodę. Dziwię się, że sam tego jeszcze nie oglądałem. Potem pora na obszerną analizę przygód Sędzi Dredda, którą sporządził Radosław Pisula. Powiem szczerze, że po przeczytaniu aż nabrałem ochoty aby zdobyć całą serię komiksu. Przemysław Pieniążek przybliża nam tajemniczą postać Dylana Doga, którego historia wydaje się klimatyczna i warta uwagi. Na koniec tego działu możemy przeczytać jeszcze artykuł o "tarzanie w spódnicy" czyli Fanthomah. Michał Żołyński ukazuje nam argumenty czemu akurat ta postać, wśród damskich odpowiedników Tarzana jest najlepsza.

Kolejny dział, mój ulubiony, czyli proza i poezja. Dostajemy 3 opowiadania autorstwa kolejno: Ramseya Campbella, Thomasa Ligotti i duetu rodzimego, czyli Kasi Szewczyk i Jacka Skowrońskiego. Pierwsze, pt. Dwoje w ogniu, mówi nam o człowieku, którego rodzina zginęła, a sam musi się ukrywać przed promieniami słonecznymi. Dosyć refleksyjne opowiadanie, wywarło na mnie ogromne wrażenie. Następne to Sekta idioty, gdzie autor opisuje mistycznym, tajemniczym językiem sen głównego bohatera. Jak dla mnie mistrzostwo. Natomiast trzecie opowiadanie jest zdecydowanie najbardziej przystępne i opowiada historię człowieka, który myślał, że mieszka w pałacu z lodu, a następnie popełnia samobójstwo, co ma odzwierciedlenie w późniejszych wydarzeniach. Potem nastał czas na wywiad z Ligottim, specjalnie przeprowadzonym na potrzeby czasopisma. Widać jaką fascynacje strachem przeżywa autor, świetnie udowadnia, że to dla niego całe życie. Na koniec działu dostajemy cztery halloweenowe wiersze o odpowiednim mrocznym klimacie.

Strefa kryminału to dział następny. Możemy przeczytać tam artykuł Pawła Klimczaka na temat Allana Pinerktona, który był detektywem, czy bardziej ciekawy dla mnie artykuł Szymona Stoczka o filmach z gatunku heist, gdzie głównym wątkiem jest planowanie napadów, przeważnie na banki. Potem Agnieszka Papaj serwuje nam garść faktów na temat powieści Aleksandry Marininiy, rosyjskiej pisarki kryminalnej, która słynie z opowieści o Anastazji Kamieńskiej. Dalej mamy artykuł historyczny o słynnym obrazie da Vinciego, którego autorką jest Zofia Urszula Kaleta. Następnie Rafał Chojnacki na spółkę z Moniką Samsel-Chojnacką opowiadają nam o postaci Wallandera, szwedzkiego policjanta, który jest znany zarówno z literatury, jak i kinematografii. Na koniec działu ogromny smaczek, czyli wywiad z medykami sądowymi na temat rozpoznawania kości.

W dziale Varia już na początku dostajemy niesamowity artykuł o weird wescie, czyli innej odmianie westernu, gdzie są zawarte elementy fantastyki, science fiction czy horroru. Norbert Nowak stanął na wysokości zadania i opisał najważniejsze dzieła z tego gatunku. Potem mamy kontynuacje artykułu z poprzedniego numeru na temat fantastyki z okresu młodej polski, gdzie Joanna Kułakowska przedstawia nam najwybitniejsze dzieła takich pisarzy jak Miciński, Żuławski czy Lange. Następnie wątek muzyczny, czyli Mateusz Wacyra przybliża nam gatunek horror punku. Artykuł warty uwagi, nawet z tego względu, że Misfits w tym roku ma zamiar odwiedzić nasz kraj. Potem możemy poczytać o grze planszowej Duchy, gdzie Mateusz Pitulski  przedstawia nam zalety tejże pozycji. Kolejną rzeczą jest komiks Rafała Szłapy z serii Bler, nie porywa jakoś specjalnie, ale miły dodatek. Na następnych stronach Michael Moorcook opowiada nam genezę opowieści niesamowitych, Bartosz Czartoryski wspomina cudowne lata '90, a Marcin Wroński mówi o smutkach superbohaterów. Zwieńczeniem numeru jest standardowo komiks Chalika.

Coś na progu to już pewniak. Po tym numerze już nie ma wątpliwości, że to najlepsze czasopismo w tej dziedzinie. Szczególnie gorąco polecam fanom wszystkiego co nie jest normalne. Stay weird!

OCENA
9/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu:

poniedziałek, 24 września 2012

Coś na progu #3


COŚ NA PROGU #3
wydawnictwo: Dobre Historie

Trzeci numer Coś na progu to spełnienie moich marzeń. Numer zawiera to co mi się od początku podobało w tym czasopiśmie, czyli praktycznie same opowiadania. Ponadto czaruje nas ładna Pani na okładce i grubość gazetki. W tej chwili mamy do przeczytania już ponad 100 stron.

Po wstępie redaktora naczelnego, Łukasza Śmigiela, dostajemy do przeczytana esej Ann i Jeffa Vandermeer na temat Weird Fiction. Analizują wspomniany wcześniej gatunek. Fajna sprawa dla początkujących w tym temacie.

Następnie zaczynają się opowiadania. Na pierwszy ogień leci dział horror. Pierwsza opowieść autorstwa Roberta E. Howarda nosi tytuł Czaszki wśród gwiazd. Głównym bohaterem jest Somolon Kane, który chce dostać się do Torketown. Prowadzą do niej dwie drogi - jedna przez bagna, dłuższa i przez wrzosowiska, która jest krótsza. Jeden z wieśniaków błaga Kane'a aby wybrał bagnistą drogę, bo podobno ta druga jest opętana przez demona. Można łatwo się domyślić którędy poszedł nasz bohater... Opowiadanie ma świetny mroczny klimat i dobrze się je chłonie. Kolejne strony należą do Brama Stokera, twórcy legendarnego Draculi. Nawet to opowiadanie nawiązuje do hrabi z Transylwanii i nazywa się Gość Draculi. Jest Noc Walpurgii. Nasz bohater wraz ze sługą mają wrócić do hotelu. Po drodze trafiają na mało używaną ścieżką, którą sługa nie chce wrócić, bo jest tam wieś, gdzie mieszkańcy popełnili samobójstwo. Jednak Delbruck postanowił sam dojść tą ścieżką do hotelu. Nie wie jeszcze, że sługa miał racje. Dziwna sprawa jak podobne to opowiadanie jest do poprzedniego. Jednak Stoker postawił sobie poprzeczkę o wiele wyżej. Każdy szczegół jest tutaj idealnie dopasowany, nieziemski klimat i ten chłód cmentarza. Mistrzostwo. Trzecie i ostatnia opowieść w dziale horror jest autorstwa Augusta Derlehta i jest zatytułowana Gwiazda McIlvaine'a. Najsłabsze, opowiada o starym Taddeusu McIlvanie, który odkrył ciemną gwiazdę, gdzie znajdują się pozaziemskie istoty. Poznając ich język i obyczaje dowiaduje się, że może zostać przez nich odmłodzony. Nie urzekło mnie to opowiadanie niczym, jakoś ciężko mi weszło, w sumie zbyteczne.

Kolejny dział to Opowieści niesamowite. Pierwsze opowiadanie należy do Arthura Conan Doyle'a o tytule Maszyna dezintegrująca. Profesor Challenger wraz z jednym z redaktorów gazety wybierają się do wynalazcy, który odkrył maszynę posiadającą możliwość dezintegrowania każdego organizmu, a następnie przywrócenia jej poprzedniej postaci. Klimacik fajny, motyw z maszyną też niezły, lecz czuć niedosyt po przeczytaniu. Kolejna opowieść to mój faworyt z całego zbioru. Nosi tytuł Zielony księżyc i napisał je Fritz Lieber. Opowiadanie przenosi nas w post-apokaliptyczny klimat rodem z gier Stalker czy Fallout. Ciężko opisać z grubsza o co tu chodzi, ale fani takiego klimatu będą uradowani w stu procentach. Oby więcej takich cudeniek gościło w Coś na progu.

Dział Science Fiction przynosi nam kolejne dwa opowiadania. Są one kolejno autorstwa Franka Herberta, twórcy słynnej Diuny i Roberta Schekleya. Pierwsze z nich ma tytuł Brakujące ogniwo. Orne dostaje misję aby zbadać obce miasto, gdzie podobno znajduje się zaginiony statek kosmiczny Delphinus. Jest to jego pierwsza misja a na obcej planecie są stwory, które mówią w zapomnianym języku. Dużo akcji i wciągająca fabuła. Tak krótko można opisać kolejną perełkę w zbiorze. Drugie, Koszt życia, mówi o rozwiniętej technologii w domu człowieka. Ukazuje jak ojciec kupuje sprzęt najnowszej generacji na taką kwotę, że syn będzie musiał spłacać jego dług. Nic szczególnego, ale daje się przeczytać.

Kryminałów jakoś nigdy nie lubiłem. Nie wiem czy to przez to, że widziałem tylko kilka w formie filmu, ale te dwie opowiastki, które znajdują się w Coś na progu czyta się całkiem przyjemnie. Samuel Dashiell Hammet w Podpalenie oraz... mówi o nagłym podpaleniu mieszkania pewnego zamożnego człowieka, a drugie autorstwa Pawła Orłowca jest kolejną odsłoną przygód Sherlocka Holmesa. 

Na sam koniec dostajemy wywiad z Arthurem Conanem Doylem, opowiadanie Perfekcjonista znane z poprzedniego numeru, lecz tym razem bez poprawek redakcji, a także w końcu świetny komiks Chalika.

Coś na progu swoim trzecim numerem pokazało klasę i to na wysokim poziomie. Cały numer łyka się bez popity i pomysł ze zrobieniem samych opowiadań był w mojej opinii strzałem w dziesiątkę.


OCENA
9/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu


wtorek, 18 września 2012

Coś na progu #1


COŚ NA PROGU #1
wydawnictwo: Dobre Historie

Coś na progu to nowa gazeta w tematyce horroru, kryminału i opowieści niesamowitych. Pierwszy numer coraz lepszego czasopisma jest poświęcony H.P. Lovecraftowi, który jakby nie patrzeć bardzo przyczynił się do rozwoju sztuki tychże gatunków. 

Po krótkim wstępie dostajemy esej S.T. Joshiego, który jakby nie patrzeć o Lovecrafcie wie bardzo dużo. Opisuje on w teksie niektóre z inspiracji wielkiego twórcy. Kolejny artykuł Mateusza Kopacza traktuje o listach i esejach wyżej wspomnianego pisarza. Okazuje się, że korespondencji jego jest tyle, że trzeba by kilku tomów by wszystkie je pomieścić. Joanna Kułakowska w artykule o tytule Bluźniercza przestrzeń pisze o ponadczasowości twórczości Lovecrafta. Jan Wieczorek zaznajamia nas z komiksami, których inspiracją była proza autora z Providence. Następny artykuł autorstwa Kamila Pawłowskiego jest o tekstach zespołów, gdzie były widoczne wpływy Lovecrafta. Znajdują się tam m. in. Metallica, Mercyful Fate czy Septic Flesh. Brakuje mi trochę pominięcia polskich twórców takich jak Imperator czy Vader.

Następnie mamy do czynienia z moim ulubionym  działem czasopisma tj. poezja i proza. W pierwszej kolejności dostajemy wiersz Lovecrafta, jakoś niezbyt mnie porwał, ale jest ok. Potem opowiadanie mojego mistrza ostatnimi czasy, czyli Edwarda Lee. Opowiadanie pod tytułem Makak zawiera wszystko co najlepsze w jego twórczości. Jest dużo erotyzmu, wulgarnego języka i brutalnej przemocy. Kolejne opowiadanie twórczości Stefana Garbińskiego nosi tytuł Engramy Szatery. Opowieść można by rzec o tęsknocie i wspomnieniach. Nie ruszyło mnie ono, chociaż ma świetny klimat.

Czas na strefę kryminału. Agnieszka Papaj przybliża nam w swoim artykule postać Fandorina, którą wykreował Borys Akunin. Następnie Monika Samsel-Chojnacka wraz Rafałem Chojnackim opowiada o twórczości Henninga Mankela. Potem czas na wywiad z medykami sądowymi. Okazuje się, że rzeczywistość na miejscu zbrodni nie wygląda tak pięknie jak jest to pokazane w filmach.

W dziale varia Marcin Kiszela mówi o w miarę świeżym gatunku literatury jakim jest bizarro fiction. Coś dla ludzi poszukujących czegoś dziwnego. Łukasz Buchalski analizuje postać Carmilli, lesbijskiej wersji Draculi i przedstawia nam gro sztuki związanej z nią. Natomiast Jacek Stankiewicz poleca nam horrory anime, gdzie niektóre według mnie na prawdę są warte uwagi.

Dział strefa gier nie wnosi nic ciekawego. Dowiadujemy się o karcianej grze w świecie Cthulhu lecz przedstawionej z humorem, a także o kości Cthulhu, która to gra z opisu mnie jakoś nie porwała. Autorami artykułów są kolejno Michał Żółciński i Mateusz Pitulski.

Felieton Marcina Wrońskiego na temat strachu pokazuje nam inne spojrzenie na świat grozy, a Bartosz  Czartoryski przybliża nam postacie rodzimych morderców. Na samym końcu jeszcze mamy komiks Chalika, lecz jakoś nie za specjalnie mi się spodobał.

Ogólnie rzecz biorąc pierwszy numer Coś na progu wyróżnia się fenomenalnym opowiadaniem Edwarda Lee, wieloma ciekawostkami na temat Lovecrafta no i świetnymi artykułami w dziale varia. Czasopismo dobrze prosperuje na przyszłość i warto zaznaczyć, że to jedyne pismo w naszym kraju o takiej tematyce.


OCENA
7/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu



niedziela, 29 lipca 2012

Coś na progu #2


COŚ NA PROGU #2
wydawnictwo: Dobre Historie

Coś na progu to nowe czasopismo poświęcone tematyce horroru i gatunków pokrewnych. Jest to dwumiesięcznik, całkiem solidnej objętości bo ponad 100 stron i to wszystko za mniej niż paczka papierosów. Co się rzuca w oczy to ładnej jakości okładka na śliskim papierze i nie za duży format gazety, przez co zmieści się do torebki czy plecaka. 

Co do zawartości, to także jestem pozytywnie zaskoczony. Już na samym wstępie dostajemy esej Clive'a Barkera na temat jego wspomnień związanymi z Edgarem Allanem Poe. Potem możemy przeczytać kilka artykułów na temat steampunku, nie tylko w książkach, ale i w muzyce. Głównym tematem numeru jest Moda na retro, o której napisał dużo w swoim artykule Kamil Dachnij. Możemy również przeczytać o mrocznej twórczości Jima Hensona, który znany nam jest przede wszystkim z Muppetów i Ulicy Sezamkowej. Kolejny świetny artykuł zafundował nam Jan Wieczorek opisując historię powstawania jednej z ikon komiksowego horroru - Vampirellę, która do dziś dnia jest szanowana wśród fanów gatunku. Następnie mamy biografię Altegorna Blackwooda, który pisał powieści z gatunku wierd fiction. Teraz czas na poezję i opowiadania. Mamy do czynienia z trzema wierszami Clarka Ashtona Smitha, a następnie 4 genialne opowiadania autorstwa kolejno: Jacka Ketchuma, Altegorna Blackwooda, Marcina Rusnaka i Pawła Pollaka. Najciekawsze w mojej opinii jest dzieło tego drugiego, które powala świetną historią i mistrzowskim klimatem. 

Po świetnych opowiadaniach wita nas dział kryminału. Pani Renata Łukaszewska prowadzi "śledztwo", czemu książki z tego gatunku tak szybko znikają z półek księgarni. Następnie dostajemy analizę rosyjskich powieści kryminalnych, a potem duet Moniki Samsel-Chojnackiej i Rafała Chojnackiego wciąga nas w świat szwedzkich powieści o Sherlocku Holmesie. Znacie historie kradzieży dzieł sztuki z muzeów? Jeżeli nie to na pewno artykuł Zofii Kalety Wam to przybliży. Strefę kryminału wieńczy wywiad z dwoma medykami sądowymi, którzy opowiadają jak wyglądają oględziny na miejscu przestępstwa. 

Dział Varia rozpoczyna artykuł Ady Struś, który mówi o tajemniczej śmierci Edgara Allana Poe. Autorka przybliża nam okoliczności śmierci i wydarzenia z nią związane. Znacie pisarza Bentleya Little? Ja do tej pory też nie znałem, ale po lekturze następnego artykułu czuję, że będę musiał się z jego dziełami zaznajomić. Na zakończenie działu możemy poczytać o Tomaszu Beksińskim. 

Ostatnie kartki czasopisma to kolejno: recenzja gry Znak starszych bogów, co najlepsze, jest to gra planszowa osadzona w stylistyce Lovecrafra, esej Morta Castle, gdzie opisuje swoje przemyślenia na temat grozy, dwa felietony, których autorami są Marcin Wroński i Bartosz Czartorycki, a na samym końcu mamy króciutki, sensowny komiks, gdzie rysunki należą do Krzysztofa Chalika.

Podsumowując, za taką cenę warto nabyć to czasopismo, które mimo iż nie jest typowo poświęcone grozie, to na pewno da fanom tego gatunku wiele przyjemności. W mojej opinii fajnie by było rozbudować bardziej dział prozy i poezji, na rzecz działu kryminału, który nie do końca mi przypadł do gustu. Zdecydowanie polecam!


OCENA
8/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu