Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

niedziela, 24 marca 2019

Suspiria (2018)


SUSPIRIA (2018)
reż. Luca Guadagnino; scen. David Kajganich
kraj produkcji: USA, Włochy

Suspiria w reżyserii Dario Argento to dla mnie klasyk. Produkcja wypuszczona w 1977 roku rozkochała we mnie włoskie kino grozy, a reżyser został jeden z moich faworytów kina grozy. Gdy dowiedziałem się, że planowany jest remake tego filmu to miałem ogrome obawy. Czy słusznie? Dalej nie wiem.

Fabularnie jest sporo powiązań z pierwowzorem. Amerykańska tancerka Susan przybywa do Berlina, by uczyć się w prestiżowej szkole baletu. Pierwszy dzień jej pobytu dziwnym trafem zbiega się w czasie z zaginięciem innej uczennicy - Patricii. Nowa dziewczyna w szkole bardzo szybko podbija serce najważniejszej nauczycielki, Madame Blanc i zostaje osadzona w roli głównej tancerki. Nie wie jednak, że wszystkie opiekunki szkoły zajmują się czynami zakazanymi i czeka ją niebiezpieczeństwo.

Jak widać fabularnie jest w miarę blisko oryginału. Mamy szkołę tańca, nową uczestniczkę, różne niespodziewane zniknięcia i nauczycielki, które mają konkatky z siłami nadprzyrodzonymi. W sumie na tym jest koniec powiązań z pierwszą Suspirią. W pozostałych aspektach filmu reżyser płynie według swojej wizji i wychodzi mu to... inaczej. Pamiętacie jak w oryginalne bardzo duży nacisk był kładziony na rolę światła, koloru i to powodowało tą niesamowitą atmosferę? Tu niestety tego brak, lecz wynagradzane jest to nam psychodelicznymi scenami, które opiewają zgoła inną aurą, ale dalej budują ciekawy klimat. Film również jest o wiele bardziej krwawy i chyba nawet czuć większy niepokój podczas oglądania niż w filmie z 1977 roku. Z drugiej strony film jest długi, bo trwa ponad dwie i pół godziny, przez co niestety odczuwalne są dłużyzny i sporo nie wnoszących do całości scen. Na plus zasługuje za to oprawa dźwiękowa, a utwór na otwarcie zagości na stałe w mojej liście odtwarzania.

Suspiria z 2018 roku to bardzo dobry film, który jest świetnie zrealizowany i mimo dłużyzn potrafii przyciągnąć. Z jednej strony ubolewam, że nie czuć tu więcej "argentowskiego" klimatu, a z drugiej dobrze, że nie jest to kalką tak kultowego dzieła. Zawsze przy remake'ach moich ulubionych filmów jestem rozdarty i podobnie będzie tu. Mimo wszystko film warto obejrzeć, bo to kawał solidnego kina grozy. 

SCREENY







TRAILER


OCENA
8/10

środa, 20 marca 2019

A Quiet Place (2018)


A QUIET PLACE / CICHE MIEJSCE (2018)
reż. John Krasinski; scen. John Krasinski, Scott Beck, 
Bryan Woods
kraj produkcji: USA

W 2018 w gatunku horrorów miało miejsce kilka głośnych premier między innymi Dziedzictwo. Hereditary, Bird Box i Ciche miejsce. Praktycznie każdy chociaż słyszał o tych filmach na skutek czy to internetowych viralowych challange’y czy nominacji do Oscarów. W poniższym tekście rzucimy okiem czy hałas wykonany tym ostatnim tytułem jest w pełni zasłużony.

Początek seansu. Kamera snuje się po opustoszałym mieście, obrazując nam świat po apokalipsie, jednak nie wiemy dokładnie co się stało. Reżyser do samego końca filmu nie pokazuje nam żadnych retrospekcji ze świata przed zagładą, ani samej godziny zero które tak dobrze znamy z innych produkcji post-apokaliptycznych. Poznajemy głównych bohaterów filmu. Jest to amerykańska rodzina z trójką dzieci, jednak nigdy nie usłyszymy ich imion, gdyż w świecie który pozostał po zagładzie nie są już potrzebne. Nikt nie może zawołać do siebie po imieniu, bo stworzenia które doprowadziły do obecnego stanu rzeczy atakują każdego kto wyda jakiś dźwięk. Niewidome bestie z diabelsko mocnym słuchem są w stanie dobiec do oddalonego o kilometr człowieka szybciej niż pies sąsiada dobiega do furtki, tak więc ludziom pozostaje ukrywanie się i nauka języka migowego. Nasi bohaterowie znają go od dawna gdyż ich córka jest głucha. Ta oczywiście nie pojawia się w filmie bez celu. Spełnia ona rolę która pojawia się w wielu produkcjach filmowych, a zwłaszcza w kinie grozy. Mianowicie jest to postać która denerwuje widza przez pół filmu, aby na koniec okazać się najbardziej przydatną dla reszty grupy.


To co najbardziej dziwi podczas oglądania to to, że nikt przez tyle lat trwania gatunku nie wpadł na podobny pomysł co twórcy "Cichego miejsca". Kino grozy przyzwyczaiło nas do tego, że bohaterowie co chwila krzyczą ze strachu, wydają mnóstwo hałasu, a zwłaszcza wtedy gdy powinni się ukryć. Zamysł by odwrócić to o sto osiemdziesiąt stopni jest tak samo prosty, co genialny. Pozytywnym zaskoczeniem jest też to, że gdy oczywistym było by wykorzystanie w tym filmie jumpscare'ów na każdym kroku - w końcu w prawie każdej minucie mamy ciszę, i gwałtowny głośny dźwięk wysadził by nas w powietrze - to autorzy postanowili postawić na przerażenie nas samym klimatem. Oczywiście w filmie zdarzają się jumpscare'y jednak nie są one głównym czynnikiem straszącym w tej produkcji. Nie raz w "Cichym miejscu" zdarzają się sceny kiedy to, dopiero po jakimś głośniejszym dźwięku wydanym przez jedną z postaci jesteśmy zaniepokojeni, czy przypadkiem zaraz nie zjawi się potwór. Takie nie pójście na łatwiznę zawsze warte jest uwagi. Podobnie dużą zaletą filmu, jest montaż dźwięku za który produkcja zyskała nominację do Oscara. Każdy krok bohaterów, każdy szelest wywołany przez nie, jest doskonale słyszalny i odpowiednio wyolbrzymiony. Nierzadko więc wraz z postaciami na ekranie zastanawiamy się czy nie był przypadkiem za głośny. 


Takie oryginalne podejście do gatunku, w połączeniu z ciekawie zarysowaną fabułą i dobrą grą aktorską, sprawia że film jest obowiązkową pozycją dla fanów grozy, a burza którą wywołał wśród kinomaniaków jest w pełni zasadna.

SCREENY


TRAILER





OCENA
8/10





niedziela, 17 marca 2019

Protektor (2019)


PROTEKTOR (2019)
autor: Jola Czemiel

"Protektor" to debiutancka powieść Joli Czemiel. Z racji tego, że zawsze chętnie sprawdzam jak sobie polscy autorzy radzą na poletku z gatunku horror czy thriller to oczywiście obojętnie przejść obok tej powieści nie mogłem. Okładka w sumie może niezbyt przykuwa oko, ale jak mówi legendarne przysłowie - nie oceniajmy książkę po okładce.

Powieść rozpoczyna się od przedstawienia głównej postaci jaką jest Benedict Rutherford, który znudzony i zmęczony pracą jako najemnik otwiera w Londynie biuro detektywistyczne. Już jego pierwsze zadanie wydaje się z pozoru banalne, gdyż ma odnaleźć jakiś notes i kilka starych skrzyń, w których znajdują się mumie sprzed kilku tysięcy lat. Niestety, niby nic nie znacząca misja okazuje się jego najtrudniejszym zleceniem w życiu. Zostaje wplątany w międzynarodową aferę nad którą czuwa tytułowy Protektor - osoba na tyle potężna, że może zagrozić całemu światu.

Fabularnie książka prezentuje się całkiem nieźle. Mamy tu motyw detektywów, stary zaginiony skarb plus osoba tytułowego protektora, która dodaje do powieści elementy cyberpunku. Pomysł bardzo oryginalny, lecz niestety niezbyt dobrze zrealizowany. Akcja przebiega bardzo szybko, autorka przebiera między trzema grupkami postaci w tempie tak zatrważającym, że w pewnym momencie można się pogubić co, gdzie i z kim się dzieje. Generalnie wyczuwane jest tu dużo momentów, które scalają wątki, bo te muszą się jakoś łączyć a nie ma w nich sensownego wyjaśnienia.

Z racji tego, że jest to debiut wiele rzeczy można autorce przebaczyć. Na pochwałę zasługuje sam pomysł na fabułę, bo czuć w nim oryginalność. Językowo jest świetnie, książkę czyta się dobrze i nie ma tu zbyt wyszukanego czy fachowego języka co czyni powieść łatwo przysfajalną. Gdyby realizacja pomysłu była bardziej przemyślana, wątki bardziej spójne i akcja by nie przeskakiwała co rozdział w inne miejsce, by można było porządnie wczuć się w atmosferę to mielibyśmy wyśmienitą powieść. Niestety, w tym przypadku jest po prostu nieźle, ale będę oczekiwał kolejnych powieści autorki, gdyż jest w Protektorze jakaś aura, która do siebie przyciąga.

OCENA
6/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu NovaeRes: