Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

czwartek, 27 grudnia 2012

Wstręt (1965)


WSTRĘT / REPULSION (1965)
reż. Roman Polański; scen. Roman Polański, Gerard Brach
kraj produkcji: Wielka Brytania

Wstęt to pierwszy film Romana Polańskiego nakręcony w języku angielskim i pierwszy z serii horrorów psychologicznych. Wybitny reżyser obsadził w roli głównej na prawdę urokliwą Catherine Deneuve, co aż korciło aby film obejrzeć.

Carol Ledoux, dziewczyna z Belgii, pracuje w londyńskim zakładzie kosmetycznym. Mieszka wraz ze swoją siostrą Heleną, która ma romans z bogatym, żonatym mężczyzną. Carol nie podoba się to, że partner siostry trzyma w łazience swoje przybory kosmetyczne i praktycznie codziennie nocuje u nich. Największy smutek przeżywa Carol, gdy Helen oznajmia, że wyjeżdża na dwa tygodnie do Włoch. Dziewczyna zaczyna mieć wtedy problemy psychicznie. Nie przychodzi do pracy, z nikim się nie spotyka, siedzi cały czas w domu. Zaczyna mieć omamy wzrokowe, coraz bardziej się zaniedbuje, a gdy odwiedza ją Colin, który się w niej kocha, dochodzi do morderstwa...

Film absolutnie powala najgenialniejszą pracą kamery w historii kinematografii. Uwielbiam takie ujęcia jakie możemy tu zobaczyć, ciężko opisać, ale zapewniam, że nie zawiedziecie się. Do tego dochodzi fenomenalna, absolutnie genialna rola Catherine Deneuve, która nie dość, że jest śliczna to do tego mistrzowsko gra osobę chorą psychicznie. Z każdą minutą filmu widać pogłębiającą się w niej schizofrenie paranoidalną. Mimo tylu pozytywnych aspektów na filmie przejechałem się kapkę, ponieważ myślałem, że dostanę więcej akcji czy napięcia, ale mimo to film zostawia coś po sobie, skłania do refleksji. Oglądanie tego jak człowiek zmienia się w swoistego potwora samo w sobie jest horrorem, mimo braku krwi i różnych monstrów. 

W moim skromnym odczuciu widać, że Roman Polański wzorował się na Psychozie Hitchcocka. Też mamy bohatera o zaburzeniach psychicznych, chociaż tutaj Carol nie przebiera się za nikogo, ani nie udaje, lecz porównanie samo się nasunęło. Mamy też świetną scenę, gdy ze ścian wyłaniają się ręce i zaczynają chwytać główną bohaterkę. Czyżby The Vicious Brothers robiąc swój Grave Encounters inspirowali się Wstrętem? Z ciekawostek, jest to pierwszy film, w którym brytyjska cenzura pozwoliła użyć dźwięku kobiecego orgazmu. 

Mimo iż film nie rozwalił mnie uważam, że jest godny poleceniu ludziom co lubią myśleć podczas seansu. Do tego dochodzą już wspomniane ujęcia kamer i uroda głównej bohaterki. Gdyby nie taka ślamazarna akcja, to mielibyśmy do czynienia z kolejnym arcydziełem.

SCREENY




TRAILER


OCENA
7/10

środa, 26 grudnia 2012

Psychoza III (1986)

PSYCHOZA III / PSYCHO III (1986)
reż. Anthony Perkins; scen. Charles Edward Pogue
kraj produkcji: USA

Pierwsza część Psychozy to absolutny klasyk, napisze to każdy fan dreszczowców. To jaki nastrój zrobił tam Hitchcock to istne mistrzostwo, wzór nie do prześcignięcia. Po ponad dwudziestu latach dorównał mu Richard Franklin, który ponownie uzyskał magiczną atmosferę, tak ciężką, że powietrze można ciąć nożem. Na fali tego wszystkiego Anthony Perkins - czyli filmowy Norman Bates, chciał spróbować swoich sił i wyreżyserował trzecią część Psychozy. Niestety, film nie jest niczym interesującym...

Maureen to zakonnica, która chce skończyć ze swoim życiem. Podczas próby uratowania jej przed samobójstwem ginie jedna siostra zakonna. Kobieta nie wytrzymuje tego wszystkiego i opuszcza klasztor. Norman Bates zatrudnia w swoim motelu nowego pracownika - Duke'a. Chłopak pracuje u niego ponieważ chce wyjechać do Los Angeles a nie ma pieniędzy. W międzyczasie w mieście pojawia się reporterka, która pracuje nad artykułem o ludziach psychicznie chorych na wolności. Gdy dziennikarka zaczepia i próbuje rozmawiać z Normanem w barze, wchodzi do niego Maureen. Normanowi dziewczyna strasznie przypomina Marion Crane, którą zamordował paręnaście lat temu. Była zakonnica melduje się w motelu Bakesa i pierwszej nocy próbuje popełnić samobójstwo. Norman ratuje ją i staje się lokalnym bohaterem. Niestety, stare instynkty Bakesa nie są do końca zagłuszone. Dalej słyszy swoją matkę i gdy Duke wyrzuca jedną z poznanych dziewczyn w barze, Norman przebrany za rodzicielkę zabija ją...

Niby cały film jest zrealizowany poprawnie, ale... No właśnie, za dużo tych "ale". Gdzie podziała się ciężka atmosfera, to niekończące się napięcie, które było w poprzednich częściach? Gdzie świetna, potęgująca klimat smyczkowa muzyka? Gdzie zagadka kto jest mordercą? Nic takiego tutaj nie ma. Od początku wiemy kto jest mordercą, Norman rozmawia ze swoją matką i przebiera się za nią, tak jak było w pierwszej części. Sceny mordów są nawet fajnie przedstawione, tak typowo slasherowo, ale przez to, że nie ma tej nuty tajemniczości jest po prostu średnio. Nie można się przyczepić do obsady. Tu akurat Anthony Perkins dobrał dobry komplet. Wszyscy grają w porządku, a dużo aktorów jest znanych z drugiej części.

Nie wiem jak ostatecznie wypowiedzieć się o filmie. Wszystko jest zrobione poprawnie, ale bez tej atmosfery to nie ma już takiej mocy jak poprzednicy. Jak dla mnie film jest niepotrzebny, a przecież wyszła jeszcze czwarta część, która jest prequelem całej serii...

SCREENY




TRAILER


OCENA
4/10

wtorek, 25 grudnia 2012

Zaułek potworów (2011)


ZAUŁEK POTWORÓW / THE MONSTER'S CORNER (2011)
autor: różni autorzy

Uwielbiam antologie. Krótkie formy różnych autorów trafiają do mnie bardziej niż długie powieści, ponieważ jest szybko, konkretnie i na temat. Zaułek potworów był tworzony pod redakcją Christophera Goldena, człowieka, który jest dobry w swoim fachu, a nawet dostał nagrodę Brama Stokera, co już o czymś świadczy. Sugerując się okładką, myślałem, że będzie to coś w stylistyce j-horroru - stety, niestety jest inaczej, choć również mrocznie i tajemniczo.

Po krótkim wprowadzeniu pierwszym opowiadaniem jest Trudny wiek autorstwa Davida Lissa. Opowiada on o rodzinie, której dziecko to typowy maniak komputerowy - brak przyjaciół i zainteresowań, prócz oczywiście gier komputerowych. Wielkim zdziwieniem dla rodziców jest to, że chłopak idzie na noc do przyjaciela. Jak się potem okazuje jego znajomym jest dziewczyna. Ojciec dziecka zakochuje się w uroczej czternastolatce, która w głębi duszy jest ghulem. Opowiadanie wywarło na mnie dobre wrażenie. Fajny klimat, pisane dobrym językiem, chociaż krwawe wybitnie nie jest.

Jonathan Maberry przedstawił tu opowiadanie Święty John. Mi osobiście nie wiem czemu kojarzy się z grą Devil May Cry. Trwa apokalipsa i główny bohater ratuje niewinną kobietę z rąk gwałcicieli. Mamy tu to co fani gore lubią najbardziej, czyli dużo krwi i jatki, spotęgowana akcja i napięcie. Polecam.

Ruta autorstwa Laureny Groff opowiada o starej kobiecie, która więziła w domu dziewczynę czekając aż urodzi, aby potem porwać jej dziecko. Fabularnie nic szczególnego, ale opisy i język autora jest świetny. Łykniecie je bez popity.

Kolejne opowiadanko, strasznie króciutkie to Uległy Johna McIlveena. Opowiada o pożądaniu księdza do kobiet. Strasznie zabarwione erotyczne, ale zdecydowanie za krótkie.

Zerwane szwy, rozbite szkło - taki tytuł nosi opowiadanie Kevina J. Andersona. Opisana jest w nim przygoda dobrze znanego nam Frankensteina, który zamieszkuje w żydowskim getcie. Momentami brutalne, całkiem konkretnie napisane, jednak średnio przepadam za łączeniem potworów z wojną światową.

Sharyn McCrumb serwuje nam niestety chyba najsłabsze opowiadanie w całym zbiorze. Pod tytułem Szaman i człowiek-ćma, kryje się ni jaka opowiastka o człowieku, który spotkał tytułowe monstrum i prowadzi z nim rozmowy na temat przeszłości i przyszłości. Nic specjalnego.

Wielkolud Davida Moody od początku kojarzy się z filmową Godzillą. Człowiek został przypadkiem zmutowany promieniowaniem w laboratorium, przez co jego ciało ciągle rośnie. Jest już tak duży, że chce czy nie chce depcze ludzi i niszczy budynki. Łatwo w tym opowiadaniu znaleźć drugie dno, którym jest tęsknota za rodziną. Według mnie lepiej by wyglądała ta opowieść w formie komiksu.

Rakshasi Kelley Armstrong, to znów jeden z moich faworytów. Opowiada o dziewczynie, która od dwóch stuleci pokutuje za swoje zbrodnie. Popełniła je gdy była jeszcze człowiekiem, a teraz jest rakashasi, bo została wskrzeszona przez zawarcie umowy z ishą. Szybka akcja, sporo krwi i ogólnie interesująca fabuła to jest to co lubię najbardziej.

Nate Kenyon napisał opowiadanie Płodząc demony. Jeden z ludzi tworzy demoniczne dzieła z martwych zwierząt i ludzi, które potem ożywają. Takie sobie opowiadanie, chociaż czuć dreszczyk emocji.


Dana Stabenow reprezentowana jest przez Syreni śpiew. Kolejna nic nie warta opowieść o trzech dziewczynkach, które są prostytutkami i zabiły swojego alfonsa. Jedynym zaskoczeniem był oryginalny podział na rozdziały. 

Mniej niż dziewczyna Chealsa Cain to opowieść o tym jak dwie koleżanki mordują swoją trzecią koleżankę i zjadają jej oczy. Nie powiem, mocna opowieść i dość przyjemnie opisana. Jedna z tych co ciągnie ocenę zbioru do góry.

Teraz pora na najdłuższe chyba opowiadanie w tej antologii. Okrutny złodziej rumianych niemowląt autorstwa Toma Piccirilli to opowieść o mężczyźnie, który przenosi się po dwóch światach, gdzie kradnie ludzkie niemowlęcia i podmienia na dzieci ze swojego świata. Jedna z podmian nie udała się i ludzkie dziecko w ich wiosce jest torturowane. Wielki plus za nieprzeciętną opowieść. Mimo, że trup się nie ściele całkiem przyjemnie się czyta.

Sarah Pinborough w Sali krzyku przedstawia nam swoją wersję mitologicznej Meduzy. Mamy tu ukazaną historię jak główna bohaterka z wężami na głowie, kusi mężczyzn i zamienia ich w kamień. Kolejna słabizna w zbiorze. Dobrze, że krótka.

Zła autorstwa Heather Graham, kolejny mój faworyt. Opowiada o dziewczynie, która jest wyznawcą religii Wicca i zakochuje się w katoliku, który wierzy w moc Boga i sprawiedliwości. W tym samym czasie na świecie panuje inkwizycja i dużo osób zostaje skazanych na śmierć. Uwielbiam klimat inkwizycji, więc opowiadanko strasznie do mnie trafiło.

Okaz 313 Jeffa Stranda wywołało u mnie uśmiech na twarzy. Szalony naukowiec hoduje rośliny, które żywią się ludźmi, a nawet jedna w drugiej się zakochuje. Opowiadanie dobre, ale tematyka nie dla mnie.

Tananarive Due ze swoim Jeziorem przenosi nas na Florydę, gdzie nauczycielka kupiła sobie nowy dom, z kawałkiem jeziora. Nikt nie powiedział jej, że w lato na Florydzie nie można pływać, przez co kobieta zmienia się powoli w rybę. Rosną jej błony między palcami, nie może długo być na powierzchni. Niby takie nic, a jednak wciągnąłem się. Chętnie przeczytałbym powieść w takim klimacie.

Ta druga, którą stworzył Michael Marshall Smith jest opowiadaniem o kobiecie, która nie chce wracać do Anglii, która uważa, że jej życie tutaj jest bez sensu, że powinna się rozwieść z mężem i zacząć nowe życie. Chociaż zero tu horroru i grozy, to spodobał mi się styl pisarza, strasznie lekki i łatwo przyswajalny.

Ciągle się dziwicie, dlaczego chcemy was odruchowo ukatrupić, czyli alfabetyczny pseudomanifest spisany przez Gary'ego A. Braunbecka, to rzecz, której najbardziej nie kumam w tym zbiorze. Nie rozumiem o co w tym chodzi, czy to jest coś na zasadzie słowniczka, czy opowiadania... Całkowicie niepotrzebna rzecz.

I na końcu Jezus i Szatan biegają po pustyni, to parafraza mitu biblijnego o kuszeniu Jezusa autorstwa Simona R. Greena. Lekkie i przyjemne, bez grozy i strachu. Ot, bardziej ciekawostka.

Podsumowując, Zaułek potworów fana prawdziwego horroru trochę zniesmaczy. Mamy kilka dobrych opowiadań, ale również dużo słabizny klasy B. Niemniej fajnie, że duża ilość autorów mogła zaproponować czytelnikowi swój kunszt. Jeśli ktoś zaczyna dopiero przygodę z horrorem to może się tu odnajdzie. Do mnie do końca ten zbiór nie przemawia.


OCENA
5/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu: