Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

środa, 10 kwietnia 2019

Escape Room (2019)


ESCAPE ROOM (2019)
reż. Adam Robitel; scen. Bragi F. Schut, Maria Melnik
kraj produkcji: USA


Jeszcze kilka miesięcy temu w polskich mediach za sprawą tragicznego wypadku w jednym z Koszalińskich Escape Roomów, głośno było o filmie którego recenzją się dziś zajmę. Polski dystrybutor musiał zawiesić wydanie filmu w naszym kraju, jednak postanowiłem sięgnąć po ten tytuł, by podzielić się wrażeniami.

Bohaterami filmu jest mieszanka osób w różnym wieku, którzy dostali od swoich bliskich znajomych tajemnicze pudełko będące zaproszeniem do tytułowego Escape Roomu. Gdy wszyscy zebrali się już w poczekalni, nie wiedzieli, że ich gra o przetrwanie już się zaczęła. Wraz z pierwszymi próbami rozwiązania zagadki, grupa zauważa bowiem, że nie jest to  zabawa jakiej się spodziewali, a pułapka w której zmierzą się ze śmiercią. Kolejną rzeczą która rzuci im się w oczy, jest to, że każdy następny pokój zawiera elementy ewidentnie łączące się z ich życiem. W rozmowie ze sobą dowiadują się, że wszyscy zebrani są jedynymi ocalałymi jakichś sytuacji. Dla przykładu Zoey jako jedyna uszła z życiem katastrofy lotniczej, a Amanda przetrwała wybuch bomby podczas misji w Iraku. 

Film łapie więc popularnego ostatnimi czasy tematu domów ucieczki i sprawnie łączy go z pomysłami znanymi już z takich filmów jak "Oszukać Przeznaczenie" czy "Cube". Niestety momentami jest strasznie przewidywalny, pojawiają się schematy oklepane przez dosłownie każdy film gatunku, co na dłuższą metę jest męczące. Zdarzają się także momenty zastoju, kiedy scenarzyści nie wzbudzają takiego napięcia jakiego moglibyśmy oczekiwać, jednak kiedy już je pobudzają, wychodzi im to zdecydowanie dobrze. Cały materiał nie jest długi przez co widz nie spodziewający się wyśmienitego kina grozy i natychmiastowego klasyka, mimo kilku niedociągnięć, będzie bawił się dobrze.

Ciekawie wypada też motyw twórców Escape Roomu. Ci pojawiają się w dobrym momencie, a ich czas na ekranie jest dobrze dopasowany. Twórcy w ostatnich minutach zostawili sobie furtkę do następnej części, więc może zobaczymy ich ponownie. Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli dojdzie do sequela, jego premiera nie zbiegnie się znowu z tak smutnymi wydarzeniami.


SCREENY







TRAILER


OCENA
6/10

niedziela, 7 kwietnia 2019

W domu Dave'a (2019)


W DOMU DAVE'A (2019)
autor: Katarzyna Jakubowska

Uwielbiam debiutantów na scenie horrorowej. Zawsze można u nich doświadczyć szalonych pomysłów, nieszablonowej konwencji powieści i czuć pasję, gdyż jest to ich pierwsze dzieło. Książka o której dziś będzie mowa to właśnie debiut Katarzyny Jakubowskiej o tytule "W domu Dave'a", gdzie premiera miała miejsce w 2019 roku.

Fabularnie jest dosyć przewidywalnie. Młoda podróżniczka, Tracy Johnson, wybiera się na letni festiwal w pewnym mieście. Gdy już niedaleko miejsca docelowego łapie stopa i wsiada do samochodu nieznajomego. Nie wie jeszcze, że trafi teraz do cuchnącej piwnicy i wraz z innymi ludźmi będzie torturowana w niej przez tytułowgo Dave'a. Dave jako pan domu ma swoje zasady i niepodporządkowanie się im grozi karami, a te są bardzo wyszukane i brutalne. Jak widzicie, główny wątek jest oklepany strasznie, bo tego typu historii w gatunku horroru przewinęło się dziesiątki. Nie jest to najmocniejsza strona ksiązki, bo tutaj laury powinien zgarnąć styl pisania powieści.

Książka jest napisana lekkim językiem, bez żadnego fachowego żargonu i bez zbytecznej analizy postaci. Akcja brnie do przodu bardzo szybko i zwinnie, a całość podsycają sceny gore, których tutaj jest mnogość. Przez to, że powieść wydaje się pisana przez fana dla fanów to pochłonąłem ją w jeden dzień. Historia mimo iż oklepana wciągała jak diabli a opisy niektórych scen przyprawiały o dreszcze. Mamy tu wszystko co najlepsze w krwawych horrorach - od ćwiartowania ciał, pożeranie przez dzikie zwierzęta, walkę o przetrwanie i knucie planu ucieczki. Jak dla mnie bomba.

Katarzyna Jakubowska nie stworzyła może dzieła przełomowego, ale jest to kawał solidnego horroru, który powinien przypaść do gustu fanom powieści wydawanych kilkanaście lat temu przez legendarny już Phantom Press. Krótka, dosadna i mało wyszukana opowieść genialnie się sprawdza na ponury wieczór. Polecam fanom niezłego gore i tym, którzy szukają wartkiej akcji, a nie rozwlekania jej na ponad pięćset stron.

OCENA
8/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu NovaeRes:

środa, 3 kwietnia 2019

The Fly (1986)


THE FLY / MUCHA (1986)
reż. David Cronenberg; scen. David Cronenberg, Charles Edward Pogue
kraj produkcji: Kanada, USA, Wielka Brytania


Przeglądając internet, czy rozmawiając ze znajomymi dość powszechną opinią z jaką możemy się spotkać to ta, mówiąca że remake'i filmów są słabsze od swoich pierwowzorów. Jednak biorąc pod uwagę takie filmy jak "Człowiek z Blizną", "Ocean Eleven" lub "Gorączka", śmiało można się z nią nie zgodzić. Dziś przyjrzymy się właśnie remake'owi filmu "Mucha" z 1986 roku który bazuje na dziele o tym samym tytule z roku 1958.

Film rozpoczyna się na bankiecie gdzie poznajemy dziennikarkę Veronicę i naukowca, który nie chce zdradzić nad czym pracuje jednak zapewnia ją, że jego wynalazek zmieni cały świat. Dziennikarka niechętnie jedzie z Sethem do jego laboratorium, gdzie jako pierwsza  osoba widzi teleport. Naukowiec nie chce jednak by ta opisała jego wynalazek na łamach gazety w której pracuje ponieważ jak twierdzi, brakuje mu najważniejszej funkcji. Bowiem urządzenie może teleportować przedmioty martwe, a wszystkie próby przeniesienia organizmów żywych kończą się ich śmiercią. Prace nad rozwiązaniem problemu postępują równie owocnie co romans między bohaterami, ale pewnej nocy, Seth będący pod wpływem alkoholu, zazdrosny o Veronicę, postanawia przetestować swój wynalazek na sobie. Podczas eksperymentu do kapsuły teleportu wlatuje mucha, a komputer sterujący przez przypadek łączy ja z Sethem Początkowo nie zauważa on żadnych zmian na ciele, jedynie czuje się lepiej i silniej.

Od tego momentu  tak jak główny bohater zmienia się w muchę, tak film zmienia się w rewelacyjny body horror. Zmiany na ciele naukowca postępują ze sceny na scenę, początkowo niewinnie od wyrastających włosów na plecach, przez wypadanie paznokci i zębów, aż do rozpadu kończyn które zmieniają się w te podobne u muchy.
Charakteryzacja bohatera robi wrażenie nawet po tylu latach od premiery. Przyglądając się naukowcowi zarówno zachwycamy się jej wykonaniem jak i czujemy obrzydzenie do tego w co on się przeistacza. Obraz praktycznie się nie zestarzał i ogląda się go jak film z przed zaledwie kilku lat. Aktorzy świetnie odegrali swoje role. Grają lekko, naturalnie, a przede wszystkim wiarygodnie. Oglądając ich łatwo zapominamy, że przedstawiona historia jest przecież niemożliwa, do zaistnienia w prawdziwym świecie. Jednak można potraktować ją jako metaforę. Metaforę ukrytej choroby takiej jak rak czy AIDS i zmagań związanych z nimi. 

Produkcja to absolutny klasyk, i w pełni zasługuje na to miano. Po obejrzeniu stwierdziłem, że to nie tylko jeden z najlepszych horrorów jakie widziałem, ale też, że to jeden z najlepszych filmów w ogóle. Zachęcam do obejrzenia, każdego bez wyjątku, czy jest fanem kina grozy czy nie. Ja na pewno jeszcze niejednokrotnie do niego wrócę.

SCREENY









TRAILER


OCENA
9/10