Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

środa, 6 marca 2019

Roboty śmierci (1986)




CHOPPING MALL / ROBOTY ŚMIERCI (1986)
reż. Jim Wynorski; scen. Jim Wynorski, Steve Mitchell
kraj produkcji: USA

Lata osiemdziesiąte to czas w którym na sale kinowe i VHSy trafiała masa horrorów, szczególnie klasy B. Przesiąknięte kiczem i tanimi efektami produkcje mają w sobie coś przy czym nie można przejść obojętnie. Fabuły tych filmów na ogół nie są wielce skomplikowane, jednak momentami absurdalne pomysły twórców zwracają na siebie uwagę i na długo zostają w pamięci. Podobnie sprawa wygląda w "Chopping Mall" tłumaczonym w Polsce na "Roboty śmierci"

Film Jima Wynorskiego rozpoczyna się prezentacją robotów zaprogramowanych do patrolowania centrum handlowego. Roboty te mają zapewnić bezpieczeństwo i neutralizować włamywaczy. Jednak pewnej burzliwej nocy komputer kontrolujący je ulega uszkodzeniu budząc w nich maszyny do zabijania. Grupa młodych pracowników sklepu zostaje więc uwięziona z trzema blaszanymi zabójcami i zaczyna swoją walkę o przetrwanie.

Mimo tego, że film nie budzi ogromnego strachu, to otrzymujemy od niego lekko ponad godzinę dobrej rozrywki. Przez cały ten czas na ekranie coś się dzieję. Mamy sceny w których bohaterowie uciekają przez labirynty uliczek centrum handlowego, sceny walki z robotami, czy też subtelnie dawkowany humor. Maszyny zabijają ludzi w coraz ciekawszy sposób, a każda kolejna eliminacja, czy to robotników czy killbotów daje widzowi satysfakcję. Na osobną uwagę zasługuję świetna muzyka, która zasługuje na wyższą ocenę niż sam film.

Niezależnie od tego, że produkcja nie sprzedała się dobrze w kinach to wśród niektórych fanów grozy obrała miano kultowej. Biorąc pod uwagę to, że nie jest to długi seans, polecam zapoznać się z tym tytułem, by samemu przekonać się co urzekło grono wielbicieli tego obrazu.


SCREENY








TRAILER



OCENA
5/10

niedziela, 3 marca 2019

Władczyni zamku (1990)


MERIDIAN / WŁADCZYNI ZAMKU (1990)
reż. Charles Band; scen. Dennis Paoli
kraj produkcji: USA

Każdy kto pamięta lata '90 oraz erę kaset wideo i był fanem horrorów na pewno kojarzy legendarną wytwórnie Full Moon Productions, gdyż lwia część ich produkcji była dystrybuowana w naszym kraju. Lubię wracać i odkrywać perełki tego niszowego producenta, bo zawsze nie wymagają za dużo uwagi i dobrze się spędza przy nich czas. Dziś postanowiłem wziąć na warsztat drugi film spod ich skrzydeł o tytule Meridian, który na półki sklepowe trafił w 1990 roku.

Para amerykańskich studentek po ukończeniu studiów wyrusza do Włoch. Jedna z nich, Catherine (w tej roli fenomenalna Sherilyn Fenn), odziedziczyła tam piętnastowieczny zamek. Pewnego dnia na placu przed budynkiem odbywa się pokaz kuglarzy. Dziewczęta zafascynowane występem zapraszają ekipę cyrkowców do domu na kolacje. Nie wiedzą jeszcze, że zostaną odurzone narkotykami, a Catherine rozkocha w sobie bestię, którą będzie musiała zabić.

Fabularnie film można podsumować w jednym zdaniu - jest to kolejna parafraza motywu znanego z "Pięknej i bestii". Wątek romantyczny ścieli się tu gęsto, a do tego film jest przesycony erotyzmem, co robi z niego miły dla oka obrazek. Sherilyn Fenn w roli głównej zagrała całkiem sensownie i choć nie można tego porównywać z jej legendarną rolą w serialu Twin Peaks to ona gra tu pierwsze skrzypce. Grozy generalnie jest tu bardzo mało, gdyż jedynym elementem, dzięki któremu możemy filmowi przypiąć łatkę horroru jest stwór wilkołakopodobny, którego możecie zobaczyć na okładce. 

Film ani nie straszy, ani nie porywa i można go obejrzeć jedynie wtedy, gdy nie macie czym wypełnić wolnego niedzielnego wieczoru, a nie wymagacie ambitnej rozrywki. Fani Full Moon Productions i kina klasy B ucieszą się na widok kultowych scen, gdzie mgła z pomieszczeń wylewa się gęsto i kostiumami robionymi małym budżetem plus nagą Sherilyn Fenn, ale reszta może konać ze śmiechu i się nieźle wynudzić. Film tylko dla zatwardziałych fanów.

SCREENY





TRAILER


OCENA
4/10


środa, 22 października 2014

Infekcja (2013)


INFEKCJA (2013)
autor: Andrzej Wardziak

Polski horror w klimacie zombie... Kiedyś wydawałoby mi się to zabawne. Ba, jak jeszcze dowiedziałem się z pierwszych stron, że akcja się toczy w położonej niedaleko mnie Warszawie to w ogóle myślałem, że kaplica i nic z tego nie wyjdzie. Na całe szczęście grubo się myliłem, gdyż autorowi udało się osiągnąć unikatowy klimat. Ale po kolei.

Akcja, jak pisałem powyżej toczy się w stolicy. Podczas klasycznego lipcowego dnia, ludzie zajmują się swoim codziennym życiem, lecz do czasu gdy nie rozbija się ciężarówka z toksyczną substancją, która niefortunnie wycieka. Po pewnym czasie na ulicy zaczynają pojawiać się osoby o dziwnym zachowaniu, które (jak łatwo się domyśleć) są zombie. I tak oto klarują się główne postacie, czyli weteran wojenny i młody chłopaczek zamknięci w metrze, młoda dziewczyna, która poszukuje swojego chłopaka, czy policjant z dziewczyną, którzy ratują swoje życie. 

Czego chcieć więcej przy horrorze o tematyce żywych trupów? Jak dla mnie nic tu nie brakuje. Jest dobra akcja, dużo dynamiki, krew i trupy. Mamy naiwną i prostą fabułę, lecz w tego typu produkcjach to się sprawdza najlepiej. Do tego autor jest osobą "na czasie" i jest tu dużo odniesień do popularnych zespołów takich jak Slipknot czy Limp Bizkit, a także do trendów Facebooka. Jak dla mnie bomba, bo lubię świeże podejście do tematu.

Czy jest to powieść wybitna? Na pewno nie. Autor nie wymaga od czytelnika myślenia, jakiejś głębokiej analizy czy przemyśleń. Infekcja urzeka swoją prostotą, oddaniu hołdu klasykom i tym, że nie jest przekombinowana, przez co chłonie się ją bez problemu.

OCENA
8/10