Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

środa, 2 stycznia 2013

Schodząc ze ścieżki (2012)


SCHODZĄC ZE ŚCIEŻKI (2012)
autor: Tomasz Jamroziński

Powieść częstochowskiego pisarza, Tomasza Jamrozińskiego, który wcześniej zajmował się poezją jest z gatunku kryminału, gdzie można wychwycić elementy thrillera. Sama okładka kusi nas igłą od akupunktury ze strużką krwi w tle. 

W 1997 roku nad glinianką Michalina w Częstochowie doszło do brutalnego morderstwa na dwóch młodych chłopakach. Zostało zadane im mnóstwo ran, a zwłoki policja znalazła w wodzie. Znaleźli także sprawcę, lecz młody aspirant Bartosz Zdaniewicz grzebiąc w archiwum zauważył, że dokumenty są sfałszowane. W całą sprawę wtajemnicza komisarza Andrzeja Wołoszynowa, który pozwala mu robić śledztwo po cichu i na własną rękę, lecz obiecuje, że pomoże mu w razie kłopotu. Tak oto powstaje duet, który idealnie się uzupełnia. Policjanci po przesłuchaniu wielu świadków i rozważeniu wielu możliwości mordu trafiają na ślad satanistów, którzy w tamtym czasie czcili diabła niedaleko Michaliny. Lecz czy to oby na pewno ich sprawka?

Ciężko jest opisać fabułę, żeby nie zdradzić żadnych elementów, ponieważ wątków, które ostatecznie wpływają na rozwiązanie sprawy jest na prawdę multum. Pełno w tej powieści niuansów, smaczków, które wymagają od czytelnika dużej uwagi, aby nic nie pominąć. Do tego autor stworzył świetny kontrast między głównymi bohaterami. Bartosz Zdaniewicz, świeży policjant, który ma miejscami bojaźliwe podejście do sprawy i dziwne pomysły, które nie zawsze się sprawdzają, wraz z Andrzejem Wołoszynowem, starym wyjadaczem, który lubi sobie popić i potrafi napyskować ważnym osobistościom i wyciągnąć siłą każdą informacje, tworzą idealną ekipę śledczą. 

Kolejną fajną sprawą było używanie typowej policyjnej gwary i chociaż na początku nie rozumiałem niektórych zwrotów (przydałyby się jakieś przypisy), to można było przez to wczuć się bardziej w powieść. Także urzekło mnie, już takie moje zboczenie, fascynacje muzyczne Bartosza. Zobaczyć w powieści takie nazwy zespołów jak Pantera, Faith No More czy Katatonia sprawia, że od razu lepiej mi powieść wchodzi.

Co tu dużo mówić, może nie znam się na kryminałach czy thrillerach, a Schodząc ze ścieżki pochłonęło mnie niezmiernie. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę autora. Fani horroru (bo w końcu temu gatunkowi jest poświęcona strona), znajdą w niej to co jest ważne w tym gatunku - brutalne mordy i aura tajemniczości. Polecam wszystkim spragnionym dobrej historii i mocnych wrażeń.

OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:

Psychoza IV (1990)


PSYCHOZA IV: POCZĄTEK / PSYCHO IV: THE BEGINNING (1990)
reż. Mick Garris; scen. Joseph Stefano
kraj produkcji: USA

Kolejny odgrzewany kotlet, kolejna część Psychozy. Tym razem film produkowany dla telewizji, który jest jednocześnie prequelem, jak i sequelem filmu. Dalej Normana Batesa gra Anthony Perkins, za co chwała twórcom.

Norman mieszka w zupełnie nowym mieszkaniu, wyleczony uczy się na nowo życia. Pewnego wieczora słucha w radiu audycji o ludziach, którzy zabili swoje matki. Postanawia zadzwonić tam, przedstawia się jako Ed i zaczyna opowiadać o swojej przeszłości, jak jeszcze żyła jego matka. I tak oto możemy się dowiedzieć jak Norman zabił swoje pierwsze ofiary, czy to młodą dziewczynę, czy starszą kobietę, które obie proponowały mu zabawy erotyczne. Widzimy na ekranie przemianę matki z dobrej kobiety na osobę chorą psychicznie, która bije chłopaka, albo wmawia mu, że jest dziewczyną. Norman zdradza także przez telefon, że chce zabić swoją żonę...

Cały film jest przeplatany ujęciami współczesnego życia Normana, na zmianę z jego przeszłością. Ogólnie rzecz biorąc film niczego ciekawego nie wniósł do serii, nie wyjaśnił żadnych wątków - widać, że był zrealizowany po to by wyciągnąć od ludzi kasę. Na szczęście powróciła muzyka smyczkowa i troszkę napięcia, ale sceny morderstw, których jest na prawdę malutko, zostały wykonane słabo. Jak w każdej części nie można się przyczepić do aktorstwa. Wszystko wygląda naturalnie i przyjemnie dla oka. Najgorsze jest to, że ten film trzeba traktować już tylko jako film obyczajowy a nie thriller. Mordy według mnie są tu tylko dodatkiem do całej historii. 

Szkoda, że tak popsuli świetnie prosperującą serię, która mogłaby być na prawdę czymś więcej niż tylko dwoma genialnymi filmami, z dwoma słabymi dodatkami. Czasem człowiek nie wie kiedy się wstrzymać, aby nie hańbić sztuki...

SCREENY




TRAILER


OCENA
4/10

czwartek, 27 grudnia 2012

Wstręt (1965)


WSTRĘT / REPULSION (1965)
reż. Roman Polański; scen. Roman Polański, Gerard Brach
kraj produkcji: Wielka Brytania

Wstęt to pierwszy film Romana Polańskiego nakręcony w języku angielskim i pierwszy z serii horrorów psychologicznych. Wybitny reżyser obsadził w roli głównej na prawdę urokliwą Catherine Deneuve, co aż korciło aby film obejrzeć.

Carol Ledoux, dziewczyna z Belgii, pracuje w londyńskim zakładzie kosmetycznym. Mieszka wraz ze swoją siostrą Heleną, która ma romans z bogatym, żonatym mężczyzną. Carol nie podoba się to, że partner siostry trzyma w łazience swoje przybory kosmetyczne i praktycznie codziennie nocuje u nich. Największy smutek przeżywa Carol, gdy Helen oznajmia, że wyjeżdża na dwa tygodnie do Włoch. Dziewczyna zaczyna mieć wtedy problemy psychicznie. Nie przychodzi do pracy, z nikim się nie spotyka, siedzi cały czas w domu. Zaczyna mieć omamy wzrokowe, coraz bardziej się zaniedbuje, a gdy odwiedza ją Colin, który się w niej kocha, dochodzi do morderstwa...

Film absolutnie powala najgenialniejszą pracą kamery w historii kinematografii. Uwielbiam takie ujęcia jakie możemy tu zobaczyć, ciężko opisać, ale zapewniam, że nie zawiedziecie się. Do tego dochodzi fenomenalna, absolutnie genialna rola Catherine Deneuve, która nie dość, że jest śliczna to do tego mistrzowsko gra osobę chorą psychicznie. Z każdą minutą filmu widać pogłębiającą się w niej schizofrenie paranoidalną. Mimo tylu pozytywnych aspektów na filmie przejechałem się kapkę, ponieważ myślałem, że dostanę więcej akcji czy napięcia, ale mimo to film zostawia coś po sobie, skłania do refleksji. Oglądanie tego jak człowiek zmienia się w swoistego potwora samo w sobie jest horrorem, mimo braku krwi i różnych monstrów. 

W moim skromnym odczuciu widać, że Roman Polański wzorował się na Psychozie Hitchcocka. Też mamy bohatera o zaburzeniach psychicznych, chociaż tutaj Carol nie przebiera się za nikogo, ani nie udaje, lecz porównanie samo się nasunęło. Mamy też świetną scenę, gdy ze ścian wyłaniają się ręce i zaczynają chwytać główną bohaterkę. Czyżby The Vicious Brothers robiąc swój Grave Encounters inspirowali się Wstrętem? Z ciekawostek, jest to pierwszy film, w którym brytyjska cenzura pozwoliła użyć dźwięku kobiecego orgazmu. 

Mimo iż film nie rozwalił mnie uważam, że jest godny poleceniu ludziom co lubią myśleć podczas seansu. Do tego dochodzą już wspomniane ujęcia kamer i uroda głównej bohaterki. Gdyby nie taka ślamazarna akcja, to mielibyśmy do czynienia z kolejnym arcydziełem.

SCREENY




TRAILER


OCENA
7/10