ANNABELLE (2014)
reż. John R. Leonetti; scen. Gary Dauberman
kraj produkcji: USA
Pamiętacie głośny hit kinowy po tytułem Obecność? W okolicach premiery w internecie spam był ogromny, szał był spory, lecz film zrzynał wszystko z klasyków i robił czasem niezłe jump sceny i tyle. Pewne było, że ktoś wykorzysta motyw lalki Annabelle i zrobi film na tej podstawie, to była tylko kwestia czasu, ale czy im się udało zrobić jakieś dzieło? Tu powiątpiewam.
No, i sprawa prezentuje się tak, że nie powiem, fabularnie byłem zajarany. Lubię klimaty okultystyczne, gdzie jakieś duchy się kręcą na ekranie. I owszem, na początku w Annabelle się wkręciłem ostro, czekałem na rozwój akcji (no może troszkę za długo) i jak zaczęło się dziać to był poziom. Jump sceny są na naprawdę niezłym poziomie, kilka razy zdarzyło mi się podskoczyć, lecz już przy trzeciej, czwartej można było skumać schemat jakim się twórcy posługiwali. Drugą i największą bolączką było zakończenie filmu, które mnie załamało, bo jak cały film płynął pozytywnie tak końcówka jest do bani. Nie będe Wam spoilerował, ale jak będziecie mieli możliwość to sprawdźcie to.
Ogólnie podchodzę zawsze do nowych filmów z dystansem, bo może to przez ilość obejrzanych horrorów, albo przez to, że te produkcje są gorsze... - No nowe horrory słabo straszą. Za mało teraz stawia się na atmosferę, tylko rzuca się jump sceny, bo one robią największą robotę, lecz nie tędy droga moi drodzy twórcy.
Warto obejrzeć Annabelle, jeśli zajaraliście się Obecnością, ale wyjadacze horrorowi się zawiodą. Młodym widzom podpasuje ze względu na efektowe straszenie w kilku momentach, lecz dla mnie to za mało.
SCREENY
TRAILER
OCENA
6/10















