Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

środa, 17 lipca 2013

Dziedzictwo (2005)


ZHAIBIAN / DZIEDZICTWO (2005)
reż. Leste Chen; scen. Dorian Li
kraj produkcji: Tajwan

Dziedzictwo to pierwszy tajwański horror z jakim miałam do czynienia. W ogóle rzadko się zdarzają produkcje z tego kraju. Czy jest to kolejna ciekawa opowieść dla fanów azjatyckich produkcji?
W początkowych scenach poznajemy Jamesa, młodego architekta, który  właśnie odziedziczył wielką posiadłość po bardzo bogatych przodkach. Po krótkich oględzinach spadkobierca postanawia wprowadzić się do owej posiadłości wraz ze swoją dziewczyną Yo. Wkrótce po tym urządzają „domówkę”, po której zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Przyjaciele bohaterów oraz wszyscy ludzie, którzy przekroczyli próg domostwa nagle zaczynają ginąć poprzez powieszenie, lecz nigdzie nie widać sznura, którymi ofiary by zostały uśmiercone. Zwłoki zawsze w dziwny sposób lądują właśnie w tym domu.
Wkrótce okazuje się, że 20 lat wcześniej w posiadłości tej doszło do zbiorowego samobójstwa. Piętnaścioro członków rodziny Yanga powiesiło się z niewyjaśnionych przyczyn. Przeżyła tylko jedna osoba, która postanawia zdradzić Yo tajemnicę swojej rodziny. Co to za tajemnica? Nie będę zdradzać bo to chyba najciekawszy moment w tym filmie. Po usłyszeniu opowieści przerażona dziewczyna wraca do domu, prosi Jamesa o sprzedaż posesji i rychłą wyprowadzkę. W odpowiedzi słyszy, że przecież w każdym domu dzieją się podobne rzeczy (serio w każdym domu znajduje się zwłoki swoich znajomych powieszone na niewidzialnym sznurze?) i że będą musieli tu pomieszkać przynajmniej przez jakiś czas. Sytuacja zaczyna się pogarszać, ginie przyjaciółka Yo a James usiłuje za wszelką cenę przerwać klątwę ciążącą nad jego rodziną.
Jestem wielką fanką opowieści o nawiedzonych domach jednak ten film nie do końca spełnił moje oczekiwania.  Całkiem ciekawy pomysł na fabułę, lecz realizacja wypadła słabo. Film ani przez moment nie był straszny, efekty dźwiękowe też nie powalały a gra aktorska nie była zbyt przekonywująca. Na prawdę wyśmienita była wpleciona w środek opowieść o martwych płodach no i trzymające w napięciu zakończenie.


SCREENY




TRAILER



OCENA
5/10

wtorek, 16 lipca 2013

Resident Evil: Retrybucja (2012)

RESIDENT EVIL: RETRIBUTION / RESIDENT EVIL: RETRYBUCJA (2012)
reż. Paul W.S Anderson; scen. Paul W.S Anderson
kraj produkcji: Kanada, Niemcy, USA

"Resident Evil", to tytuł rozpoznawany zapewne na całym świecie. Zapoczątkowały wszystko gry wideo o ludziach zarażonych wirusem, pod wpływem którego po śmierci zamieniają się w zombie. W 2002 roku Anderson nagrał pierwszy film z serii "Resident Evil". "Retrybucja", jest póki co piąta i ostatnią częścią. 

Alice sieje spustoszenie na statku, gdzie stawia czoła swojej niedawnej przyjaciółce Jill Valentine, której Umbrella zrobiła pranie mózgu i zaczęła walczyć przeciwko niej. W kolejnej scenie Alice, jak gdyby nigdy nic budzi się w swoim łóżku, je śniadanie wraz z mężem i córeczką, lecz szybko ich spokój zakłócają zombie, którzy wtargnęli do domu i ugryźli jej męża. Kobieta ucieka, ratując życie swoje i córki. Alice trafia do bazy Umbrelli, jest przesłuchiwana i torturowana, nagle system ochronny się wyłącza i udaje się jej wydostać z celi. Zostaje zmuszona przenieść się na ulice Tokio wypełnione zombie i zaczyna się jatka. Niedługo po tym przechodzi do centrum dowodzenia, gdzie spotyka agentkę Ade Wong, oraz na monitorze dotychczasowego wroga Alberta Weskera, którzy nie pracują już dla korporacji. Mówi, że potrzebuje jej pomocy, gdyż ludzkości grozi zagłada. Dowiaduje się, że korporacja wybudowała poligon doświadczalny imitujący kilka znaczących miast, jak: Moskwa, Berlin, czy właśnie Tokio. Musi przebyć kilka sektorów, by spotkać się z grupą uderzeniową i wydostać się ze świetnie zabezpieczonej twierdzy. Projekt Alice w drodze do wolności i zbawienia ludzkości, napotka wiele stworów i ludzi, którzy za wszelką cenę będą próbowali ją powstrzymać...

To co zasługuje na duży plus to przede wszystkim fenomenalne efekty specjalne, których jakość powala na kolana i zadowoli wszystkich w stu procentach. Do tego dochodzi ciągła akcja, przez co nie oszukujmy się, film się nie nudzi. Jednak niestety fabuła nie jest mocną stroną tego filmu, gdyż jest ona szczątkowa i obejmuje głównie ucieczkę Alice z podwodnej bazy Umbrelli. Początkowe, urywane sceny wydają się nie mieć sensu, lecz niby się wyjaśniają. Ale sam głowiłem się jaki one mają cel, o co w tym wszystkim chodzi. dlaczego Alice jest na statku i nagle budzi się w swoim łóżku. Jeśli ktoś ogląda film uważnie, to nie będzie miał dylematu, który może zaważyć na końcowej ocenie. Wiele osób narzeka na kiepską grę aktorów, lecz ja nie mam nic do nich, a szczególnie do Milli Jovovich. W ostatecznym rozrachunku film nie jest zły, choć mógłby być lepszy.


SCREENY




TRAILER



OCENA
6/10

Za film dziękujemy:

Film możecie kupić tutaj:

poniedziałek, 15 lipca 2013

Stara Słaboniowa i spiekładuchy (2013)


STARA SŁABONIOWA I SPIEKŁADUCHY (2013)
autor: Joanna Łańcucka

Polski horror rośnie w siłę - to trzeba przyznać. Do tego zaczyna się robić całkiem oryginalny. Wyobrażacie sobie powieść, w której macie do czynienia z ludowymi strachami, a do tego macie wszystko napisane typowo wiejskim językiem? Jeśli nie, to zdecydowanie ta pozycja autorstwa Joanny Łańcuckiej Was zaskoczy tak jak i mnie.

Cała akcja powieści toczy się we wsi Capówka, a główną bohaterką jest tytułowa stara Słaboniowa, która jest we wsi uważana za czarownicę. Pewnego zimowego wieczora, gdy wychodzi przed domek zauważa niezidentyfikowaną postać. Następnego dnia przybiega do niej jej chrześnica i mówi, że nawiedza ją jakaś zła moc. Po analizie okazuje się, że to zły kozioł, którego tylko Słaboniowa umie pokonać, bo jako jedyna zna wszystkie diabelskie sztuczki. Kilka dni później śliczną Justynkę ze wsi również zaczyna nawiedzać jakieś niezidentyfikowane zło. Oczywiście bohaterka od razu wie, że jest to Kauk, który wygląda jak małe, brzydkie dziecko i zachęca robienia złych rzeczy. Takich sytuacji i różnych postaci z legend jak Kikimory czy Zmory jest tu mnogo.

Najlepsze w tej całej powieści jest to o czym wspomniałem na początku, czyli wiejski język i złe duchy, które nawiązują do ludowych postaci. Robi to jedyny w swym rodzaju niepowtarzalny klimat, jakiego do tej pory nigdzie nie znalazłem. Trochę brakuje tu więcej elementów grozy i strachu, bo przestraszyć nie przestraszycie, ani litrów krwi tu nie będzie, lecz atmosfera jest jedyna w swoim rodzaju.

Warto zaznaczyć, że to debiut autorki, przez co można przymknąć oko na brak typowej grozy. Lecz fabularnie i klimatycznie jest tu wybornie, także z czystym sercem mogę polecić powieść wszystkim fanom nietypowego horroru. Autorce udało się wykreować tak świetną bohaterkę, że czytelnik potrafi się wczuć w jej sytuacje, zdecydowanie dopinguje jej w eliminacji kolejnych duchów. Z każdą stroną coraz bardziej chce się czytać i śledzić dalsze losy ludzi Capówki. 

Osobiście jestem pod niemałym wrażeniem i mimo iż książka nie jest idealna to z niecierpliwością wyczekuję kolejnego dzieła od Joanny Łańcuckiej.

OCENA
7/10