Blogger Tips and TricksLatest Tips For BloggersBlogger Tricks

niedziela, 29 września 2013

El Lobo Films atakuje!


Słuchajcie, powstało nowe polskie wydawnictwo filmowe El Lobo Films, które planuje specjalne wydania znakomitych filmów grozy na DVD z dodatkami. Warto ich wspierać, gdyż El Lobo to pasjonaci naszego ulubionego gatunku, a nie chciwy dystrybutor, który chce tylko zarobić na płytach. 

Pierwszy strzał El Lobo to doskonała kinowa adaptacja powieśći Jacka Ketchuma p.t. DZIEWCZYNA Z SĄSIEDZTWA (czyli "The Girl Next Door"). Film jest mocno przerażający i świetnie zrealizowany. Jest nawet limitowana wersja na Blu-Rayu!


Rekomendacje:

Pierwszy prawdziwie szokujący amerykański film, jaki widziałem od czasu "Henry - Portret seryjnego mordercy" ponad 20 lat temu. Nie jest to film dla widzów o słabych nerwach. Natomiast tych, którzy są gotowi zobaczyć podmiejskie piekło, "Dziewczyna z sąsiedztwa" na pewno nie zawiedzie. To mroczna wersja "Stań przy mnie". 

Stephen King 

"Dziewczyna z sąsiedztwa" to po mistrzowsku wyreżyserowana przez Wilsona ekranizacja bestsellerowej powieści Ketchuma. Niewątpliwą zaletę stanowią kreacje aktorskie, z wybitną rolą Ruth, genialnie zagraną przezBlanche Baker oraz potęgująca niesamowity nastrój obrazu muzyka Shore’a. Seans stanowi przerażające przeżycie, niosące jednak wyraźne przesłanie, które towarzyszy nam w drodze na spotkanie z demonami ludzkiej natury. Niezwykły film!!! 

Adam Zalewski 

Jeśli poszukujesz filmu, który przeraża od pierwszej do ostatniej minuty, to "Dziewczyna z sąsiedztwa" - wstrząsające studium postępującego szaleństwa, umiejętnie ukazujące nakręcającą się spiralę okrucieństwa i obłędu - będzie dobrym wyborem. To obraz, który zapadnie Ci głęboko w pamięć i na pewno nie przejdziesz obojętnie obok wydarzeń, które opisuje. Zwłaszcza, że wydarzyły się one naprawdę... 

Stefan Darda

Więcej informacji na: www.facebook.com/ElLoboFilms 

niedziela, 22 września 2013

Panowie Salem (2013)


THE LORDS OF SALEM / PANOWIE SALEM (2013)
autor: Rob Zombie, B.K. Evenson

Rok po świetnym horrorze Rob Zombie postanowił przenieść na papier swoją powieść. Nie rozumiem trochę idei tego zabiegu, bo w książce jest wszystko co w filmie, ale mimo wszystko to dalej Rob Zombie i jego świetne pomysły, także za czytanie wziąłem się z wielką chęcią. 

Heidi jest prezenterką radiową. Pewnego dnia do rozgłośni przychodzi dwóch black metalowych muzyków, aby reklamować swój nowy plugawy album. Podczas wywiadu mówią o czczeniu Szatana i tym podobnych rzeczach. Tego samego wieczoru do naszej bohaterki przychodzi paczka - drewniana skrzynka, którą trzeba otworzyć sposobem. W środku znajduje się tajemnicza płyta winylowa. Podczas wizyty Whiteya - kolegi Heidi u niej w domu postanawiają odtworzyć nagranie. Co najdziwniejsze, działa ono tylko puszczone od tyłu. Okazuje się ono tylko fałszującą kakofonią dźwięków, lecz na dziewczynę działa w jakiś specjalny sposób. Po tym fakcie czuje się strasznie zmęczona. Następnego dnia do rozgłośni przychodzi człowiek, który napisał książkę o morderstwach w Salem. Po skończonym wywiadzie Whitey puszcza ponownie te nagranie i nagle do rozgłośni dzwonią kobiety ze słowami zachwytu. Nie wiedzą, że przez puszczenie tego obudziły się wiedźmy, które służą Szatanowi...

Fabularnie jestem jak najbardziej na tak. Lubię satanistyczne motywy, który tutaj jest wątkiem głównym. Do tego wszystko doprawione gore i niesamowitym klimatem. Rob Zombie, mimo iż nie potrzebnie robił książkę, która pokrywa się z filmem zrobił to w taki sposób, że odbiera się ją kapkę inaczej i kilka wątków jest rozbudowane. Cała powieść jest podzielona na dni tygodnia, tak jak miało to miejsce w filmie, tylko te rozdziały jakieś przykrótkie. Powieść czyta się dobrze, łatwo sobie wyobrazić co autor ma do przekazania i do tego nie nudzi się. Gdyby nie była to kopia filmu, to można by było zaliczyć ją do powieści koniecznych do przeczytania. Tak jest niestety tylko bardzo dobrze.


OCENA
8/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:


sobota, 21 września 2013

Jeździec bez głowy (1999)


SLEEPY HOLLOW / JEŹDZIEC BEZ GŁOWY (1999)
reż. Tim Burton, scen. Andrew Kevin Walker, Kevin Yagher
kraj produkcji: USA, Niemcy
                
Jesień jest doskonałą porą roku na oglądanie klasycznych horrorów. Gotycka historia, trochę krwi, miniona epoka, mgła, ciemność  deszcz na ekranie i za oknem - to wszystko wystarczy, aby uzyskać lekko niepokojący klimat. Na taki jesienny seans doskonale pasuje film wyreżyserowany przez mistrza budowania nastroju mroku na swój oryginalny sposób. Czas na „Jeźdźca bez głowy” Tima Burtona.
                
Fabuła filmu nie jest zbyt skomplikowana. W Nowym Jorku przełomu XVIII i XIX wieku, żyje Ichabod Crane grany przez Johnny’ego Deppa. To młody, wykształcony śledczy, który zostaje poproszony o rozwiązanie zagadki morderstw w Sleepy Hollow. Wierzy w potęgę rozumu, racjonalne myślenie, więc w ogóle nie przemawia do niego wersja mieszkańców miasteczka. Według nich nigdy nie stanie z oprawcą oko w oko, bo sprawcą brutalnych zbrodni jest tytułowy Jeździec- duch żołnierza wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Nie może on zaznać spokoju po śmierci, ponieważ odcięto mu głowę. Teraz szuka jej wśród żywych, dlatego bezcześci ciała swoich ofiar zabierając im tę część ciała. Mimo intensywnego śledztwa, przestępca pozostaje nieuchwytny, a Sleepy Hollow dotyka kolejna fala morderstw. Ichabod musi skonfrontować swoje dotychczasowe ideały z tym (a raczej z kim) przychodzi mu się zmierzyć w mrocznym i pełnym tajemnic osiemnastowiecznym miasteczku.
                
Największym atutem filmu jest wspomniany wcześniej klimat. Składa się na niego wiele doskonale przemyślanych elementów. Od tych wielkich i kluczowych jak fabuła, scenografia, gra aktorów (na szczególną uwagę zasługuje tu rola Christophera Walkena, ale każda z postaci naprawdę zapada w pamięć), czy muzyka do mniejszych- rekwizytów, kostiumów, czy przemyconych horrorowych „smaczków” (jak choćby dynie, czy domek wiedźmy w głębi lasu). Na niekorzyść mogą przemawiać „efekty specjalne” wykonane techniką animacji poklatkowej. Częściej, zamiast przerażenia, budzą uśmiech, ale nie burzą wspomnianej atmosfery.

„Jeździec bez głowy” nie jest typowym filmem grozy. Jest w nim oczywiście sztandarowa, mroczna historia, nie brakuje też brutalnych scen i krwi. To dzieło opiera się głównie na gotyckim klimacie, która przenosi w świat Burtona- niewątpliwie nieszablonowy i specyficzny. Nie każdemu fanowi horrorów taka forma przypadnie do gustu, jednak moim zdaniem jest to film który warto obejrzeć. Nie należy oczekiwać potężnej dawki strachu, tylko potraktować „Jeźdźca bez głowy” jako hołd dla dziewiętnastowiecznych opowieści, mrocznego nastroju i oryginalności.


SCREENY




TRAILER


OCENA
9/10

wtorek, 17 września 2013

Coś na progu #7


COŚ NA PROGU #7
wydawnictwo: Dobre Historie

Moje ulubione czasopismo weird coraz bardziej się rozwija. Numer siódmy ma już prawie 140 stron, kolorową wkładkę i rozkładówkę na samym końcu. Coraz bardziej brną w dziwne rejony i ten numer jest poświęcony tematyce cyberpunku.

Całość zaczyna się artykułem na temat historii i klimatu cyber napisanym przez Krzysztofa Ożóga. Ci co nie kumają o co w tym chodzi na pewno teraz już będą wiedzieli. Następnie Jakub Oleksów opowiada o filmie Metropolis, staruszku z lat '20, którego nigdy nie widziałem, ale z pewnością jest warty uwagi. Potem czas na mojego faworyta czyli Matrix. Paweł Iwanina tak dogłębnie przedstawił nam cybernetyczny świat, że nawet ten co nie oglądał będzie zachwycony. Kamil Dachnij w kolejnym artykule przybliża nam niszowy, prawie czterogodzinny film Welt Am Draht, który powinien zadowolić fanów cyberpunku. Ada Struś leci z opowiedzeniem nam o filmie Tron, a Paweł Iwanina mówi o Williamie Gibsonie - jednym z najważniejszych przedstawicieli cyberpunkowej literatury. Oglądaliście film Tetsuo? Jeśli nie to Łukasz Słoński Wam zrelacjonuje o co w filmie chodzi. Przemysław Pieniążek rozprawia o kultowym Robocopie, a Dawid Jabłoński o cyberpunku w literaturze rosyjskiej. Kolejny artykuł również należy do niego i jest o moim ukochanym cyberpunku w anime. Mamy tu takie klasyki jak Ghost In The Shell czy Akira. Sylwia Błach mówi o temacie cyberpunku w modzie, a zwieńczeniem jest klimatyczny komiks Rafała Szłapy. 

W moim ulubionym dziale czyli "proza i poezja" na pierwszy strzał leci Żołnierz Marcina Przybyłeka. Opowieść jest o androidzie, który wkracza w świat gry komputerowej. Dobry klimacik i akcja - to jest to, co fani cybernetyki lubią najbardziej. Następnie mamy wywiad z wyżej wymienionym i pora na mojego faworyta w tym numerze, czyli Zew triumfalny Pawła Iwaniny. Mamy tu psychopatę z zaburzeniami seksualnymi, który katuje kobiety, aby się podniecić. Lepszego cuda być nie mogło. Na koniec mamy opowiadanie H. G. Wellsa, o chłopcu, który chce wrócić do zaczarowanego ogrodu, który widział w dzieciństwie. Jakoś mnie nie poruszyło, chociaż jest refleksyjne. 

Sterfa kryminału zaczyna się drążeniem tego wątku w Rosji. Potem czytamy o kradzieży legendarnego poliptyka z katedry św. Bawona. Pora na komiks Chalika i dalszą część Tequilli. Następnie mamy kontynuacje przygód Zodiacka, którego historia strasznie mnie wkręciła. W kolejnym artykule Jakub Ćwiek przybliża nam serial Firefly i jego fanów. Horror w Star Wars? Również jest. Jeszcze na dokładkę artykuł o Ricku Remenderze, kultowym scenarzyście komiksowym. W strefie gier mamy Shadowrun i ChtuluPunk. Na koniec eseje, z czego najciekawszy jest ten o Laleczce Chucky.

I na tym koniec kolejnego dobrego numeru Coś na progu. Znów wspięli się o poziom wyżej niż ostatnio. Mistrzowskie czasopismo. Stay weird!


OCENA
9/10

Za czasopismo dziękuje wydawnictwu:


niedziela, 15 września 2013

Sharknado (2013)


SHARKNADO / REKINADO (2013)
reż. Anthony C. Ferrante; scen. Thunder Levin
kraj produkcji: USA

Asylum - wytwórnia kultowa jeśli chodzi o kiczowate filmy. Mają na swoim koncie sporo towaru, który jest uważany za najgorszy w historii horroru. W zeszłym roku zaskoczyli nas dwugłowym rekinem i tematu nie odpuszczają. Moi mili, przed państwem Rekinado!

Akcja filmu toczy się w Los Angeles. Rozpoczyna się sztorm i wodne bestie zaczynają zjadać ludzi na plaży. Podczas mocnej ulewy zostaje zniszczony bar dla surferów naszego głównego bohatera Fina. Ten wraz z przyjaciółmi musi uratować swoją żonę i dzieci przed rekinami, które spadają na ulice niesione przez fale. Na domiar złego do miasta zbliża się trąba powietrzna, która wessała rekiny do środka. Rekinado jest ogromne i nie do powstrzymania...

Fabuła jest taka abstrakcyjna, że przy pisaniu tych kilku zdań ponownie uśmiałem się jak nigdy. Ja nie wiem co ludzie mają z głową i skąd biorą pomysły na takie zakręcone motywy. Do tego efekty specjalne. Człowiek odpowiedzialny za nie to zdecydowanie mistrz Photoshopa i programów do robienia animacji 3D. Myślę, że jakbym troszkę te rzeczy ogarniał to sam bym zrobił coś podobnego. Dialogi aktorów są takie mdłe i sztuczne, podobnie jak ich gra. Nasz bohater Fin struga wielkiego obrońce całego świata i chyba mu z tym dobrze. 

Cały film to jedna wielka komedia i zdecydowanie przejdzie do klasyki najbardziej dennych filmów w historii kina. Film nie dostał najniższej noty, bo jednak mimo wszystko obejrzałem go do końca i zagwarantował salwy śmiechu. Jeżeli nie możecie znaleźć sobie żadnej dobrej komedii to polecam Sharknado! 

SCREENY




TRAILER


OCENA
2/10

sobota, 14 września 2013

Alicja w krainie zombi (2012)


ALICJA W KRAINIE ZOMBI / ALICE IN ZOMBIELAND (2012)
autor: Gena Showalter

Byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że ma ukazać się książka o Alicji w krainie zombi. W pierwszej chwili pomyślałem, że będzie coś w klimacie gier komputerowych American McGee's Alice, czy Alice Madness Returns, lecz po ujrzeniu okładki uświadomiłem sobie, że tak nie będzie. Śliczna dziewczyna na okładce nie zwiastowała niczego dobrego.

Tytułowa Alicja mieszka wraz z siostrą i rodzicami. Jej ojciec jest alkoholikiem i nie pozwala całej rodzinie wychodzić po zmroku, gdyż istnieje zło ujawniające się w nocy. Cały dom jest pilnie strzeżony. W urodziny Alicji jej siostra Emma prosi, by ta poszła na jej występ wieczorem. Po długich namowach udaje jej się namówić rodziców, aby wszyscy razem poszli zobaczyć młodą baletnicę. Jednak w drodze powrotnej zdarza się straszliwy wypadek i cała rodzina prócz głównej bohaterki ginie przez mięsożerne żywe trupy...

Teraz pewnie nasuwa Wam się pytanie co będzie dalej? Niestety muszę przynieść smutną nowinę - dalej będzie słabo. Już od kolejnych stron zaczyna się typowa młodzieżowa powieść, gdzie mamy rozterki miłosne Alicji i jej przyjaciółek i tym podobne rzeczy. Gdzie w tym zombie? Owszem, pojawiają się, ale widzą je tylko wybrane osoby i są to w gruncie rzeczy zombie-duchy i ludzie, którzy z nimi walczą też mają swoją metafizyczną postać prócz ludzkiej. Jak to czytałem to myślę sobie kto to pisał? Ja rozumiem, że może chodziło o rewolucje, zrobienie czegoś czego nikt nie zrobił, ale to już jest profanacja kultowego motywu umarlaków. 

Nie powiem, książka wchodzi lekko i czyta się to (jak się przymruży dwoje oczu) całkiem dobrze. Nie można autorce zarzucić tego, że nie umie pisać, ale dalej jest to powieść "zmierzchopodobna", kierowana do małoletniej damskiej strony fanów horroru niż do weteranów, którzy chcą mięsa i krwi. 

Alicja w krainie zombi to dopiero pierwsza część trylogii "Kroniki białego królika" i jestem pewny, że sprzedaż wśród fanek Edwarda i Belli będzie na pewno dobra. Dobra powieść dla młodzieży, starsi się zawiodą. 

OCENA
3/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:

czwartek, 12 września 2013

Feed: Przegląd końca świata (2011)


FEED: PRZEGLĄD KOŃCA ŚWIATA (2011)
autor: Mira Grant

Zombie... Ostatnio w świecie horroru jest to tematyka na topie. Zombie movies przechodzą swoisty renesans i mamy sporo niezłych przebojów jak np. World War Z czy The Walking Dead. Książkowcy również są pocieszeni, ponieważ coraz więcej wychodzi powieści w tej tematyce. Świetnym przykładem jest Feed: Przegląd końca świata, napisany przez Mirę Grant, który narobił sporo zamieszania.

W roku 2014 został wymyślony preparat na raka i przeziębienie. Dwie największe choroby cywilizacyjne uległy wyginięciu. Wszyscy myśleli, że będzie już dobrze i lepiej być nie może, lecz nie jest tak pięknie jak mogłoby się wydawać. Wybuchła apokalipsa zombie. Georgia i Shaun Mason tworzą blog w którym śledzą wydarzenia od czasu Powstania i starają się relacjonować całość zgodnie z prawdą. Dostają pewnego dnia propozycję, aby brać udział w kampanii wyborczej senatora Rymana. Przez to statystyki na ich stronie zaczynają wzrastać, lecz niestety mimo doskonałej ochrony niedaleko nich wybucha epidemia żywych trupów. Z biegiem czasu wszystko zaczyna się dziać nie po ich myśli...

Mira Grant uderza w temat w interesującej konwencji. Zręcznie łączy ze sobą współczesne motywy blogowania, apokalipsy umarlaków wraz z wątkami politycznymi. Z początku czytanie szło mi dość topornie. Były niby żywe trupy, ale w małym stopniu, więcej było skupiania się na postać. Na szczęście zaowocowało to wraz z rozkręceniem akcji. Bohaterowie są tak charakterystyczni, że czytelnik strasznie się wczuwa w ich rolę i zaczyna się utożsamiać. Wątki polityczne świetnie pasują do apokaliptycznej wizji świata, a wisienką na torcie są wszędzie włóczące i zaskakujące zombie. 

Po przeczytaniu opisu byłem przekonany, że połączenie tych trzech motywów nie wypali, jednak autorce udało się osiągnąć zamierzony cel i strasznie mnie powieść wkręciła. Nie licząc kilku przynudzaczy na początku mielibyśmy powieść idealną. Mimo wszystko nie ma co narzekać i książka ląduje na liście jednych z moich ulubionych powieści z gatunku horror.

OCENA
9/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu:


środa, 11 września 2013

Bez litości 2 (2013)


I SPIT ON YOUR GRAVE 2 / BEZ LITOŚCI 2 (2013)
reż. Steven R. Monroe; scen. Neil Elman, Thomas Fenton
kraj produkcji: USA

Trzy lata po jednym z lepszych remakeów Steven R. Monroe wziął się za nakręcenie kontynuacji świetnego filmu jakim jest Bez litości (znany również jako Pluję na Twój grób). Pierwsza część zasłużyła sobie na wysokie miejsce w kanonie moich ulubionych filmów przede wszystkim mocną sceną gwałtu i pełną akcji drugą częścią filmu, którą był motyw zemsty, gdzie główna bohaterka w brutalny sposób zabijała gwałcicieli. Moje obawy przed seansem były przede wszystkim takie, czy to oby na pewno nie będzie po prostu odgrzewany kotlet świetnej opowieści.

Fabularnie jest do przewidzenia. Młoda modelka Katie nie ma pieniędzy na zrobienie zdjęć do swojego portfolio. Na mieście znajduje ogłoszenie jakiegoś fotografa, który robi takie za darmo. Po przyjściu na umówione spotkanie Ivan zaczyna cykać jej fotki, lecz potem chce aby dziewczyna pozowała nago. Ta oczywiście się nie zgadza i wychodzi. Kilka dni później przychodzi do niej brat Ivana - Georgy i przynosi jej wszystkie fotki z sesji. Chłopak jest nią strasznie zainteresowany, aż pewnej nocy zakrada się do jej domu i kręci ją gdy ta śpi. Dziewczyna po przebudzeniu atakuje go paralizatorem, lecz ten jest silniejszy i dochodzi do gwałtu. Jakby tego było mało, Katie zostaje uprowadzona z Nowego Jorku do Bułgarii...

Motyw główny łączy obie części. Mamy najpierw gwałt, potem zemstę, lecz w tej części wszystko zostało jeszcze bardziej brutalnie przedstawione. Główna bohaterka jest gwałcona kilka razy i to coraz bardziej hardcore'owo. Jak na mnie takie sceny nie działają jakoś wybitnie, tak tutaj zaczynałem jej na prawdę współczuć. Reżyser wszystko przedstawił w taki sposób, że ciężko jest obejrzeć to bez poruszenia. I to jest jeden z największych plusów tego filmu. Motyw zemsty to jeszcze bardziej wyszukane morderstwa. Będziemy mieli tutaj uduszenie w odchodach, przypalanie prądem o naprawdę wysokim napięciu czy miażdżenie genitaliów. 

Mimo wszystko nie obeszło się bez wad filmu. Jedną z najbardziej odczuwalnych jest kilka dłużyzn w seansie, szczególnie w okresie po gwałtach, a przed zemstą. Takie typowe zapchajdziury. Także gra głównej aktorki nie jest taka przekonująca jak Sarah Bulter w pierwszej części, lecz mniej wymagający przymkną na pewno na to oko.

Film zasługuje na brawa, bo mimo iż motyw przewodni się powtarza, to jednak wykonanie w tej części jest o wiele bardziej dosadne niż w produkcji, która ukazała się trzy lata temu. Już pierwsza połowa filmu rozwiała moje wątpliwości w kwestii, że będzie to szmira. Na całe szczęście Steven R. Monroe strasznie pozytywnie mnie zaskoczył. Oglądajcie bez zastanowienia.

SCREENY




TRAILER


OCENA
8/10

niedziela, 8 września 2013

Obecność (2013)


THE CONJURING / OBECNOŚC (2013)
reż. James Wan; scen. Chad Hayes, Carey Hayes
kraj produkcji: USA

Reżyser pierwszej części Piły wziął się teraz za opowieść o egzorcyzmach i opętaniu. Jak wszyscy dobrze wiedzą, o filmie był konkretny spam w mediach, że to horror roku i w ogóle, oparty na faktach i inne dobrze znane teksty. 

Rodzina Perronów wprowadza się nowo zakupionego domu. Już na samym wstępie dziwi ich zachowanie psa, ponieważ ten nie chce wejść do apartamentu i cały czas spędza na dworze. Dzieci bawią się w "chowanego-klaskanego" i jedna z nich przez przypadek robi dziurę w ścianie. Okazuje się, że jest tam ukryta piwnica. Nazajutrz, gdy wstają mieszkańcy domu, Carolyn zauważa na swoim ciele siniaka, a Roger w tym czasie sprząta piwnice. Podczas śniadania dziewczynka wybiega na dwór po psa, lecz znajduje go martwego. Pewnej nocy, gdy zegar zatrzymuje się na godzinie 3.07 zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ojca budzą jakieś odgłosy i wydaje mu się, że jest ktoś w domu, lecz to jego córka tłucze łbem o szafę, bo ma gastrofazę po grzybach. Matka zauważa, że córka Christine rozmawia z kimś, lecz u niej w pokoju nikogo nie ma i mówi, że ma kolegę o imieniu Rory, którego można zobaczyć w odbiciu lusterka pozytywki. Kolejna noc jest jeszcze gorsza. Jedna z dziewczyn widzi jakąś tajemniczą postać w swoim pokoju, potem ze ścian sypią się zdjęcia, a na koniec Carolyn ląduje w piwnicy. Przerażona rodzina zgarnia na kwadrat dwójkę znanych demonologów, aby zobaczyli czy dom nie jest nawiedzony. Po oględzinach i wizjach Lorraine, Warrenowie postanawiają pomóc potrzebującej rodzinie. Z pomocą ekipy rozstawiają sprzęt i czekają na jakieś nadprzyrodzone zdarzenia...

Mimo głośnej promocji film okazał się tylko dobry. Nie zobaczyliśmy żadnych innowacji. Wiele motywów było zapożyczonych z innych produkcji jak: lewitujące krzesło - lewitujące łóżko z Egzorcysty, rozstawianie sprzętu - jak z Grave Encounters, ciągnięcie dziewczynki po domu - niczym z Paranormal Activity. Na plus zasługuje to, że dobrze przedstawiono autentyczną opowieść. Technicznie też film jest całkiem wysokich lotów. Dobre aktorstwo, montaż, ujęcia kamer - wszystko ogląda się bardzo wybornie i gdyby nie to, że większość motywów jest oklepane to Obecność dostałaby od nas o wiele wyższą ocenę. Tak, to niestety jest film tylko i wyłącznie dobry.


SCREENY




TRAILER


OCENA
7/10

poniedziałek, 2 września 2013

Rycerz lata (2008)


SUMMER KNIGHT / RYCERZ LATA (2008)
autor: Jim Butcher

Rycerz lata to już czwarta książka autorstwa Jima Butchera z cyklu u magu Dresdenie. Książka balansuje dobrze pomiędzy fantasy a kryminałem z elementami horroru. Do tego jest już tak sławna, że doczekała się serialu i jest bestsellerem New York Timesa, więc źle być nie może.

Nasz główny bohater Harry Dresden jest w złym stanie. Nie mył się od tygodni, nie spał również długo i jego stan psychiczny pozostawia wiele do życzenia. Jednak mimo to jest umówiony na spotkanie z pewną klientką. Jak się potem okazuje jest to królowa Elfów Zimy, która oferuje mu wolność w zamian za wykonanie zadania, które polega na oczyszczeniu jej z zarzutów. Do tego w międzyczasie rada magów chce skazać go za złe postępowanie i łamanie kodeksu. Wyrusza do swojej przyjaciółki policjantki, aby mu pomogła w rozwiązaniu śledztwa. Im bardziej w nie brnie, to widzi, że sprawa jest bardzo poważna i od niego mogą zależeć całe losy świata...

Powieść jest napisana bardzo przyjemnym i niezbyt skomplikowanym językiem, a co najważniejsze - strasznie wciąga. Łyka się całość bez popity, a do tego mamy multum wątków pobocznych, jednak wszystkie ze sobą współgrają. Śledztwo prowadzone przez Harry'ego jest zaskakujące i dużo w nim akcji. Do tego dochodzą elementy fantastyki, bo w końcu naszym bohaterem jest magiem i przenosi się do świata elfów. Tworzy to niecodzienne połączenie i wypada to najnormalniej dobrze.

Jim Butcher wykreował postać, która przyciąga do siebie. Taką której czytelnicy chcą poznać dalsze losy. Ja tą powieścią zostałem oczarowany. Mimo iż nie znam poprzednich to już wiem jakie mam plany czytelnicze na niedaleką przyszłość.


OCENA
8/10

Za książkę dziękuje wydawnictwu: